Strumyk w lesie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Strumyk w lesie

Pisanie by Mistrz Gry on Nie Maj 08, 2016 4:38 pm


Strumyk w lesie






avatar
Mistrz Gry

Wiek postaci : 0
Liczba postów : 33
Join date : 16/03/2016

Powrót do góry Go down

Re: Strumyk w lesie

Pisanie by Magnus Snow on Nie Maj 08, 2016 4:41 pm

/ To jeszcze przed wszystkimi innymi grami.
Tak wygląda!

Tak, to jego pierwszy dzień we Florencji. Przybył tu w sumie kilka godzin temu, nie mając bladego pojęcia, co go tu czeka. Ale uznał, że owo miasto będzie dla niego idealne, dlatego właśnie je wybrał, gdyż chciał tu zamieszkać. Nie należy ono do dużych a do tego skrywa jakąś tajemnicę, przez co do siebie cholernie przyciąga. I oczywiście na rękę mu jest niezbyt duża ilość mieszkańców. Lepiej trafić nie mógł! Poza tym niewiele go obchodziło, nie bardzo lubił poznawać kogoś nowego, bo wiedział jak to się może skończyć, dlatego nie zamierzał znów przeżywać tego na nowo. Owszem, zdarzy się, że do kogoś podejdzie, zagada i tak dalej, jednak dzieje się to raz na ruski czas w jego przypadku. Ta dana osóbka musi wywrzeć na nim jakieś wrażenie, musi wyczuć, że w ogóle warto i dopiero wtedy ryzykuje. Ponadto nawet jeśli już nawiąże kontakt, naprawdę ciężko jest z nim wytrzymać na dłuższą metę i niełatwo jest zdobyć jego przyjaźń, tym bardziej serce. Trzeba się nieźle pofatygować, aby udało się go do siebie przekonać. No, ale mniejsza z tym..
Wracając do tu i teraz, to zanim jednak w ogóle dotarł do miasta, pałętał się po jego granicach, próbując jakoś znaleźć drogę prowadzącą prosto do jego centrum. Po drodze wcisnął dłonie do kieszeni swoich spodni i tak szlajał się bez konkretnego celu po ulicach. Nagle odczuł przeogromny ścisk w żołądku. Tak, to pragnienie zaczęło mu się dawać we znaki. Najwyraźniej nie pożywił się na nikim co najmniej przez kilka ładnych godzin, bowiem czuł się tak, jakby nie jadł nie wiadomo ile czasu. A owo uczucie było straszne, prawie, że nie do zniesienia. Dlatego właśnie przez ten fakt zaczęła nim kierować obecnie żądza krwi. Magnus musi koniecznie znaleźć jakąś ofiarę, w trybie natychmiastowym, bo to się może źle skończyć. Odkąd dopadł go głód, nie myślał już zupełnie o niczym, tylko o tym, żeby wyssać z kogoś krew. Tym oto sposobem pojawił się w okolicach lasu, nawet nie dostrzegając, że aż tam się zapuścił, w końcu teraz jego umysł zaćmiony był jedną jedyną rzeczą. Poruszał się w wampirzym tempie, starając się wywęszyć w pobliżu jakiegoś człowieka, którego mógłby się bez problemu pozbyć, który byłby kimś mało ważnym dla tej mieściny, za kim praktycznie nikt by nie tęsknił.
Już był na granicy szaleństwa, kiedy los się doń uśmiechnął i na jakiejś polanie siedział oparty plecami o drzewo jakiś facet. Andy diametralnie się zatrzymał, a on spojrzał się na niego z lekkim przerażeniem w oczach, nie rozumiejąc o co chodzi. Wystraszył się jeszcze bardziej, gdy Magnus odwrócił się w kierunku gostka, a jego facjata przybrała "maskę potwora", a on z szyderczym uśmieszkiem na ustach zbliżał się do niej w bardzo szybkim tempie. On nawet nie zdążył zareagować, krzyknąć, ani nic z tych rzeczy, bo dosłownie sekundę później został przygwożdżony do kory drzewa, czując jak jego silne ramiona trzymają go strasznie mocno, że nie mógł się nawet o krok poruszyć. To była już tylko kwestia czasu, twarz Magnusa pojawiła się niebezpiecznie blisko jego szyi. Wbił się w nią swoimi kłami, bez ostrzeżenia, brutalnie jak to miał w zwyczaju. Wyssał z niego calusieńką krew, jaka w nim płynęła. Ooo tak tego mu było trzeba!
Kiedy mężczyzna został wysuszony do cna, jego ciało stało się zwiotczałe i gdyby chłopak je puścił, opadłoby bezwładnie na ziemię. Ale nie chcąc narazić siebie na niebezpieczeństwo, a wraz z tym uniknąć jakiejkolwiek wpadki, pozbył się ciała, zakopując je gdzieś w odległym miejscu w tymże lesie. Zrobił wszystko tak, żeby nie było nawet widać, że ktoś tu kogokolwiek pogrzebał. Krótko mówiąc zatarł za sobą wszelkie ślady morderstwa, jakie przed chwilą popełnił. Ach co za ulgę poczuł, gdy tylko skosztował tej świeżej, soczystej i ciepłej czerwonej cieczy, prosto ze źródła. Otarł szybkim ruchem ręki resztki plam krwi, które mogły pozostać w kącikach jego ust, zaraz po pożywieniu się swoją upatrzoną, głupiutką ofiarą. Po posiłku, rozejrzał się dookoła, próbując sprecyzować, gdzie się znalazł. Nie miał pojęcia, ale postanowił po prostu iść przed siebie, po ścieżce, na którą trafił przez czysty przypadek. Brnął totalnie na oślep. Był środek nocy, nie było tu już ani żywej duszy. Lecz on nie chciał jakiejkolwiek pomocy od nikogo, no proszę was, on miałby kogoś prosić o drogę? Ani mi się śni. Nienawidził zagadywać kogoś, ażeby łaskawie w czymś mu pomógł. Już wolał błądzić, niżeli odnieść się do czegoś tak karygodnego w jego mniemaniu. Tym sposobem trafił jak na razie nad jakiś strumyczek. Postanowił zrobić tutaj krótki postój, więc przycupnął sobie przy brzegu, na kamyczkach, wodząc palcami taflę wody, przy okazji zmył nią krople czerwonej posoki z warg, które wcześniej musiał przeoczyć, jakby nigdy nic się nie wydarzyło o. Przyglądał się dokładnie swojemu odbiciu, które było bardzo wyraźne i szczegółowe ze względu na to, jak krystalicznie czysta ta woda tam była. Dopiero później ruszy dalej, w poszukiwaniach jakiejś fajnej posiadłości, lecz specjalnie to mu się nie spieszyło. Nawet się nie spostrzegł, a zatracił się w swych myślach i nic do niego już nie docierało…

_________________
Magnus Snow
I am every dream you lost and never found..
avatar
Magnus Snow


Rasa : Wampir
Wiek postaci : 900
Stan cywilny : Sexy and free!
Zawód : Złodziejaszek/nierób
Liczba postów : 29
Join date : 04/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t58-magnus-snow#65 http://firenzepbf.forumpl.net/t65-magnus-snow#74 http://firenzepbf.forumpl.net/t62-just-don-t-call-me#70 http://firenzepbf.forumpl.net/t61-i-am-your-the-worst-nightmare-beware#69

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach