Magnus Snow

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Magnus Snow

Pisanie by Magnus Snow on Pon Kwi 04, 2016 7:57 pm


Magnus "Andy" Snow



Data i miejsce urodzenia:
26 grudnia 1115r.; Anglia
Miejsce zamieszkania:
Zachodnia część Florencji
Zawód:
Nierób / złodziejaszek
Wizerunek:
Andy Biersack
Rasa:
Wampir
Stan cywilny:
Sexy and free!


Charakter


Generalnie Magnus należy do tych wampirów, które nie potrafią panować nad żądzą krwi. Facet szaleje ile wlezie, lubi dokonywać rzezi w okolicznych placówkach i sprawia mu to przeogromną przyjemność. Gardzi ludźmi, zabijając ich z premedytacją. Niby powinien dawno umieć się kontrolować, zważywszy na jego wiekowość, ale on po prostu lepiej czuje się, będąc omotanym w mroku i nie przeszkadza mu to. Docenia dar, który otrzymał od losu i wykorzystuje wampiryzm w każdy, możliwy sposób, nie żałując zupełnie niczego.
A jaki jest ogółem? Zanim został przemieniony w wampira, był zupełnie inny.. a teraz? Teraz wydaje mu się, że jest panem i władcą tego świata i że wszyscy mają mu się podporządkować, bo jak nie, to nie zawaha się takiego delikwenta zabić z zimną krwią. Często popada w agresję, złość, jest impulsywny, cholernie nieznośny, wybuchowy, wredny. Nie stroni od alkoholu, narkotyków czy papierosów. Ponadto ma.. bardzo trudny charakter, ciężko w ogóle do niego dotrzeć, rzadko kiedy kogokolwiek do siebie dopuszcza; dlatego też sukcesem jest, gdy zwróci na kogoś uwagę i nawiąże jakikolwiek kontakt. Ignorant, arogancki, cholernie egoistyczny; uważa, że jest najpiękniejszą i najmądrzejszą istotą na ziemi. Jest trochę zapatrzony w siebie, co powoli podchodzić zaczyna pod narcyzm. Często chamski i niekulturalny - nigdy nie uważał, że to jest coś ważnego, dlatego nawet nie wyjawia swojego imienia obcym. Jest strasznie nieufny - do każdej nowej znajomości podchodzi z dystansem i wielką ostrożnością. Klnie jak szewc, nie powstrzymuje się od wszelkich epitetów, kierowanych do ludzi, którzy go wkurzyli, tudzież gdy znajdzie się w kijowej sytuacji.
Bardzo z niego niecierpliwy typ; nienawidzi na nikogo/coś czekać, im dłużej to trwa, tym bardziej go to irytuje, dostaje wręcz apopleksji. W skrajnych przypadkach mógłby nawet wybuchnąć jak wulkan. Kompletny uparciuch - jak się na coś uweźmie, nie ma na niego mocnych. On i tak zrobi swoje, nieważne że w danej chwili ktoś mu dobrze doradzi, on i tak uważa, że ma rację, nawet gdy jej w istocie nie ma.
Ogólnie rzecz biorąc, nie jest to lubiany przez społeczeństwo osobnik. Właściwie to większość istot mija go szerokim łukiem; już samym wyglądem często odstrasza innych od siebie, rozsiewa generalnie grozę i sieje spustoszenie, do czego tylko się nie dotknie. Czerpie radość z brutalnego torturowania innych, a potem ich zabijania; można to nawet już nazwać jego małym fetyszem, który prawdopodobnie zrodził się z faktu, iż nie panuje nad żądzą krwi. Został już przez wielu okrzyknięty psychopatycznym mordercą, który nie zna skrupułów, lubi się nad wszystkimi znęcać i pastwić, jest sadystą, mroczną osobowością, która potrafi wzbudzić wielki strach. Dodatkowo wszystkimi pomiata, szantażuje i wykorzystuje w każdy, możliwy sposób. Lepiej nie wchodzić mu w drogę, no chyba, że chcesz zostać zmieszany z błotem. Omijać szerokim łukiem, bo zniszczy cię dokumentnie, Snow nie zna litości.
Zatem czy w ogóle zachowała się w nim jakaś cząstka dobra, czy namiastka dobrych cech? Może. Acz odpycha je w najdalszy kąt, robiąc wszystko, ażeby ich do siebie nie dopuszczać, otaczając się całkowicie maską obojętności, a jego serce jest obecnie okute lodem. Kochać też nie potrafi, no chyba, że jedynie zwierzęta, które darzy specjalną sympatią na swój popieprzony sposób. Uważa, że nie nadaje się do miłości, nie chce się zakochać; gdy ktoś zacznie coś do niego czuć, ucieka od takiego delikwenta, gdzie pieprz rośnie. Może to dziwne, ale wizja bycia w związku z kimkolwiek napawa go lękiem, niesamowicie przeraża. Jest cholernie pewny siebie i bardzo odważny, nie boi się stanąć do walki, jest sprytny, zwinny i przebiegły, nie da się nikomu złapać, ani ot tak zabić. Nigdy nie owija w bawełnę, ot wali prosto z mostu, co mu chodzi po głowie. Seksoholik, uprawia seks z kim i gdzie popadnie. Imprezy i zabawa głównie siedzą mu w główce, bo woli czerpać z życia wszystko co najlepsze, niżeli przejmować się jakimiś pierdołami. Lubi skandale i być w centrum uwagi. Ceni sobie oryginalność, nienawidzi stereotypów i rzeczy wyssanych z palca, tudzież nudnych jak flaki z olejem. Uważa, że należy mu się wszystko co najlepsze jakby był jakimś pępkiem świata. Skąpiradło z niego, bo nienawidzi dzielić się czymkolwiek z innymi. No niezłe ziółko z niego jest, nie da się temu faktowi zaprzeczyć!
Co zaś tyczy się tej całej inkwizycji.. owszem, wie o jej istnieniu, 900 lat na karku robi swoje, nie? Generalnie stara się trzymać od nich z dala, tak samo jak od łowców.. acz zdarzyły się i sytuacje takie, gdzie jakiegoś zaatakował i zamordował z zimną krwią z zaskoczenia. Nienawidzi ich i najchętniej by ich wszystkich wybił, ale jednak woli być ostrożny i bardziej ich unikać, niżeli wbijać im w paradę.
Szczerze? Nigdy nie wiadomo, co może mu w danym dniu odwalić. Po nim to można się wszystkiego spodziewać, gdyż jest cholernie nieprzewidywalny. Poznajesz go tylko i wyłącznie na własną odpowiedzialność, za wszelkie uszczerbki na psychice i skutki uboczne nie odpowiadam!


Biografia


Początek historii Magnusa miał miejsce aż 900 lat temu.. Czyli cholernie dawno temu. Urodził się w dużym mieście w Anglii. Wychowywała go matka, gdyż ojciec opuścił rodzinę, odchodząc do wojska. Był wtedy małym brzdącem, dopiero co wdrążającym się w życie, taką bezbronną i kruchą istotką.. Generalnie na początku wszystko było w porządku, byli bardzo szczęśliwą rodziną, niczego im nie brakowało. Już od maleńkości odkrył swój talent do śpiewania, więc postanowił go rozwijać, dążąc do perfekcji. Matka była z niego dumna, gdyż sama przyznawała, że ma do tego tak zwany dryg, czy tam smykałkę. Jak zwał tak zwał. Nieważne. Kobieta doszła do wniosku, że dzięki temu stanie się kiedyś sławny i będzie jednym z lepszych piosenkarzy na tej planecie. Początkowo chłopak obrał sobie to za swój życiowy cel, to było wręcz jego największe marzenie. W sumie to zawsze był taki radosny, żywiołowy i w ogóle, ale jedno wydarzenie zmieniło go na zawsze. "Andy" miał wtedy tylko 15 lat. Pewnego, spokojnego z pozoru wieczora, kiedy już sobie wszyscy smacznie spali, do ich domu wkradł się jakiś włamywacz. Lecz nie trafił on do zbyt zamożnego budynku, gdyż rodzina Snow nie byli bogaczami i tak po prawdzie nikt nie miałby czego od nich kraść, gdyż nie posiadali niczego drogocennego. No ale napastnik uważał inaczej, po prostu się uparł i już. I tak zaczął myszkować tu i ówdzie, co wyrwało matkę Magnusa z błogiego snu. Kobieta zbiegła na dół zaniepokojona tymi głośnymi dźwiękami, gdyż facet był trochę niezdarny, przez co narobił lekkiego rumoru. Ostrożnie zbliżała się do źródła hałasu i gdy już dotarła na miejsce zobaczyła ciemną sylwetkę mężczyzny, który szperał po rzeczach. Wpadła w panikę, nie wiedziała co ma robić. Postanowiła więc go wykurzyć, ale to była najgłupsza rzecz jaką mogła w tamtej chwili uczynić.. Włamywacz dostrzegłszy ją w drzwiach, chwycił pierwszy lepszy nóż, po czym rzucił się na nią, doszło do bójki, która zakończyła się śmiercią pani Snow. Wkurzyła go i tak się to skończyło.. Wrzaski i krzyki wydobywające się z kuchni obudziły Magnusa, który zerwał się na równe nogi, aby jak najszybciej sprawdzić, co się u licha dzieje. I wtedy doznał szoku. Zobaczył nieznajomego, stojącego nad martwym ciałem jego matki z zakrwawionym nożem w dłoni i nienawiścią w oczach. Najwyraźniej pozbył jej się bez większego problemu, mordując ją z premedytacją. Mały chłopiec kompletnie nie rozumiał, czemu ten kretyn zabił jego matkę, bo niby czym mu zawiniła? A że włamywacz nie chciał mieć problemów, musiał sprzątnąć i jego, żeby nikt nie wiedział, kto to zrobił, bo gdyby zostawił dzieciaka przy życiu, mógł on komuś o tym powiedzieć i byłoby po nim. A tak przynajmniej nie będzie żadnych świadków. Magnus wybuchnął głośnym płaczem, nie powstrzymując łez, wykrzykując między łkaniem pytania typu Dlaczego? Dlaczego to zrobiłeś?!, lecz nie otrzymał od niego jakiejkolwiek odpowiedzi. Zamiast tego mężczyzna rzucił się w jego stronę, a on automatycznie zerwał się do ucieczki, biegnąc najszybciej jak tylko mógł. Pomimo doznanego szoku, miał odruchy walki o życie, nie chciał jeszcze umierać.. Pomiędzy rozpaczą zrodziła się również i nienawiść do owego człowieka. Poprzysiągł na nim zemstę, że kiedyś jak dorośnie zabije go, odwdzięczając się pięknym za nadobne. Lecz nie mógł tego zrobić jako mały berbeć, był za słaby, żeby cokolwiek zrobić, przegrałby w mgnieniu oka. Jakimś cudem udało mu się przed nim zwiać.. Ukrył się w jakiejś stodole, w której było mnóstwo siana. Tam przeczekał kilka godzin, czuł jak jego serce wali jak młotem, całe ciało miał oblane potem, oddech był nierówny, no krótko mówiąc był zziajany. Ale facet go nie znalazł, a że nie zamierzał tracić na niego swego jakże drogocennego czasu, ruszył pędem przed siebie, jak najdalej od miejsca zbrodni. Magnus natomiast czując się już bezpiecznym, zaczął myśleć, co powinien począć dalej. Nie był w stanie wrócić do domu, nie wytrzymałby psychicznie widoku martwej matki.. Postanowił znaleźć jakieś schronienie, cokolwiek. Szlajał się tak przez kilka dni, aż z wyczerpania fizycznego, psychicznego i z głodu padł w jakieś pole, tracąc przytomność. Znalazła go jakaś para wieśniaków, do których ten teren musiał należeć. A że byli wrażliwymi istotami, nie potrafiliby zostawić bezbronnego dziecka na pastwę losu. Przygarnęli go zatem. No i dalsze lata Magnus spędził wraz z nimi. Opowiedział im o tym, co się złego przytrafiło w jego życiu po jakimś czasie, gdy był w stanie to zrobić. A oni opiekowali się nim jakby to był ich własny syn, zaś on traktował ich jak swoich rodziców. Był im wdzięczny za wszystko. Oczywiście nie rzucił swojej pasji, dalej ją że tak powiem szlifował, aby być w tym jak najlepszym. Oprócz tego próbował się nauczyć jak się bronić, jak walczyć, żeby w przyszłości gdy już uda mu się dopaść gościa odpowiedzialnego za śmierć jego biologicznej matki, bez problemu móc go zgładzić. I tak żył sobie przez następnych kilka lat, aż do momentu, gdy skończył 24 lata. Był już dorosłym mężczyzną i postanowił się wyprowadzić, wreszcie usamodzielnić. Jednak pożegnanie z przyszywanymi rodzicami nie było takie proste, jak mu się wydawało. Było ono ckliwe, wzruszające i trwało dosyć długo. Otrzymał od nich jakiś prowiant na drogę, trochę pieniędzy i naszyjnik, który miał mu przypominać o nich. Tak na pamiątkę. I ostatecznie odszedł, ruszając w drogę, aby znaleźć swoje miejsce na tej planecie. Tak pałętał się bez celu, nie wiedząc gdzie powinien się zatrzymać, ani nic.. Przypadkowo znalazł się przy jakiejś karczmie, do której wbił, aby zobaczyć, co w niej się znajduje. Zamówił sobie coś do picia. Siedząc tak przy ladzie, kątem oka wypatrzył pewną, piękną kobietę. Postanowił bez chwili namysłu do niej zagadać. I tak sobie pogawędzili miło kilka dobrych godzin, jedno drugiemu przypadło sobie do gustu. Dziewczyna cholernie mu się podobała, ciągnęło go do niej niemiłosiernie. Lecz nie wiedział, że ta skrywała pewną tajemnicę.. Jak się później okazało, ona była mężatką i pomimo iż nie kochała tego gościa, nie od niej to niestety zależało. Andy zakochał się w niej bez pamięci, a ona to odwzajemniała. Niestety nie dane było im być razem, bo mężuś dziewczyny dowiedział się, że ta wymyka się za jego plecami po kryjomu, aby spotykać się z innym mężczyzną. Najgorsze jest to, że był nieźle napakowanym wielkoludem, z którym takie chuchro jakim był Snow nie miałoby z nim żadnych szans. W dniu, w którym ich oboje nakrył stłukł na kwaśne jabłko Magnusa, zostawiając pół żywego w lesie, aby jakieś zwierzęta się nim zajęły. Kobiecie także się oberwało, ale nie została ona tak okropnie poturbowana jak nasz bohater. To był dzień, w którym Magnus widział ją już po raz ostatni, nigdy więcej jej już nie spotkał, tak samo jak jej fagasa. Musieli się dobrze ukrywać, czy coś, ale nieważne, o tym później.. Wracając do porzuconego chłopaka, był wręcz przekonany, że umrze, że to koniec jego żywota. Jednak szczęście mu dopisało, gdyż akurat wtedy jakiś wampir sobie polował, aby zaspokoić żądzę krwi. Znalazł ledwo już żyjącego chłopaka. Początkowo chciał się na niego rzucić i wysuszyć do cna, gdyż był w cholerę głodny, a jeszcze nie zdążył nic upolować. Jednak widząc jego cierpienie, nie potrafił odebrać mu życia. Ledwo się powstrzymywał, ale jakoś dawał radę się w miarę kontrolować. Postanowił mu pomóc, widocznie go do czegoś potrzebował czy coś w tym guście. Przysunął się bliżej niego, wysunął wampirze kły i ugryzł się w nadgarstek. Snow widział tylko jakieś rozmazane kształty, czuł jak dusza odchodzi z jego ciała..
- Pij. - wyszeptał krótko przybysz cichym, zachrypniętym, acz przyjaznym dla ucha głosem. Tamten nawet nie drgnął, słowa ledwo do niego w ogóle dochodziły, był taki bezradny, jego ciało było jak jedno wielkie warzywo. Mężczyzna po prostu sam wlał mu w usta czerwoną posokę. Nim ten zdążył dojść do siebie, jednym szybkim ruchem skręcił mu kark. Zamienił go w wampira, obdarzając go tym samym nowym życiem. Oprócz tego poszczęściło mu się, bo tuż obok błądził jakiś idiota, któremu akurat zachciało się przechadzek nocnych po lesie. Pożywił się na nim i dzięki temu było mu zdecydowanie łatwiej, lepiej. Najedzony do syta, usiadł obok nieprzytomnego chłopaka i zaczekał aż się zbudzi. Gdy ten się w końcu ocknął, był otumaniony, nie miał pojęcia gdzie jest. - Kim jesteś? Co ja tu do cholery robię? - zasypał go lawiną pytań, kierując twarz na jego osobę, wpatrując się w mężczyznę półprzytomnym spojrzeniem.
- Powinieneś być mi wdzięczny. Uratowałem ci życie. Od dziś jesteś dzieckiem nocy. Pomogę ci się z tym wszystkim oswoić. Jestem Iridion. - odpowiedział mu, a Magnus tylko wgapiał się na niego tępo, nie rozumiejąc co facet do niego w ogóle prawi. - Zaraz, zaraz. Że co? - nie no, to przechodziło ludzkie pojęcie, nic nie ogarniał po prostu nic. Tak jak zwykle był rozmowny i jakże kulturalny. Tak już miał, nigdy nie był zbyt uprzejmy, miał w dupie zasady dobrego wychowania. - Po prostu chodź ze mną. - burknął, po czym pomógł mu wstać. Magnus się otrzepał, po czym posłusznie za nim podążył. Dookoła panowały egipskie ciemności. Niezbyt podobał mu się ów koleś, ale raczej innego wyboru nie miał. Nawet się mu nie przedstawił, ale serio nie widział w tym potrzeby. Aby nie przedłużać, po prostu wampir nauczył go wszystkiego co trzeba, zresztą skoro go zmienił w wampira, to był wręcz jego obowiązek, bo gdyby go porzucił - skutki tego mogłyby być tragiczne. Na początku Snow nie mógł uwierzyć w to, że jest wampirem, było to dla niego niedorzeczne, absurdalne. Ale ostatecznie pogodził się z tym i na sam koniec szczerze podziękował za ten dar swojemu wybawcy, a wraz z tym wyjawił wreszcie i swoje imię. Wprawdzie zajęło mu to długo, ale lepiej późno niż wcale, prawda? Magnus jak to Magnus, lubił chodzić własnymi ścieżkami i opuścił wampira po kilku latach, gdy już jego pomoc nie była mu potrzebna, a on nabrał doświadczenia i nie musiał być już niańczony. Pragnął znaleźć utraconą miłość swojego życia, odzyskać ją, ale niestety nigdzie nie było po niej śladu. Nieważne, że uległy w nim drastyczne zmiany, a on stał się kimś bardziej bezdusznym i okrutnym - wciąż gdzieś w głębi serca pragnął miłości, mimo iż nigdy tego po sobie nie okazywał, wręcz ukrywał swoje ciepłe uczucia pod maską obojętności, a on sam zatracił się totalnie w mroku. Tak czy inaczej już od początku był maszyną do zabijania, ale lubił takim być, czym nieraz i nie dwa zalazł za skórę bardzo wielu istotom. Krew zwierzęca mu nigdy nie smakowała, dlatego też zawsze żywił się na ludziach. Poza tym cały czas miał coś do zrobienia, musiał dopełnić zemsty. Dziwne zrządzenie losu, bo jego akurat udało mu się wyczaić, a ukochanej już nie. Peszek, no ale bywa. Oczywiście sprzątnął mordercę swojej matki i to dało mu satysfakcję. Mimo, że czuł od tylu lat nienawiść do jednego mężczyzny, powodowało to tylko, że on sam stawał się bezwzględny, zimny, obojętny na ludzkie krzywdy i w ogóle taki chamski a te uczucia tylko wzmacniał sam fakt czym się stał. Nie przepadał za ludźmi, od zawsze widział w nich potwory niszczące wszystko i wszystkich na swej drodze. I tak żył sobie przez następne wieki, będąc aktywnym  pod osłoną nocy, a w dzień spał tu i tam. Ciągle się przemieszczał. Zabijał z premedytacją ludzi, ale nikt go do tej pory nie złapał. Zabierał im kasę, którą mieli przy sobie, bo przecież i tak truposzowi na nic się nie przyda, a jemu już tak. Po wielu latach zaczęło go wszystko nudzić. Generalnie przez ponad 800 lat dużo podróżował, właściwie to nie ma takiego miejsca, w którym go jeszcze nie było, zresztą już od dawna znał dosłownie każdy zakątek świata. Przy okazji zdążył się nauczyć wielu języków i teraz potrafi biegle się nimi posługiwać. Jednak za każdym razem świat się zmieniał, bo technika szła w górę i wszystko wyglądało inaczej, więc można było znowu sobie pozwiedzać inne kraje i zaobserwować te zmiany, przy okazji zajebiście się przy tym bawiąc. Nawet wypróbował raz swoich sił na scenie, ale uznał, że to w ogóle nie dla niego. Owszem, były owacje, ludzie byli podekscytowani słysząc jego piękny głos. Lecz on czuł się tylko przytłoczony, nie znosił takich tłumów. Pomimo iż panował nad żądzą krwi, takie masowe ilości żywych istot wytrącały go z równowagi i jeszcze mógłby się wściec i dokonać jakiejś rzezi. Dlatego odpuścił to sobie i śpiewał tylko dla siebie nie chcąc być nigdy sławnym. Jego marzenie poszło w błoto, no ale cóż, tak się zdarza. W ogóle przerażały go piszczące nad głową psycholki, więc skutecznie to go od tego odwiodło. Jednak i te podróże zaczynały go wykańczać i zanudzać na śmierć. Dlatego wpadł na świetny pomysł, żeby zatrzymać się gdzieś na dłużej, bo ile można tułać się po świecie? Wtedy miał już 900 lat na karku. Wprowadził się do Florencji, do dzielnicy, w której zamieszkują dzieci nocy; przywiało go właśnie tu, gdyż gdzieś słyszał jakieś różne plotki, że w tym miejscu roi się od takich jak on, dlatego zamierzał to obczaić. Generalnie jest świeżakiem w tychże okolicach, więc jego przygoda z owym miastem dopiero się zaczyna. Zobaczymy, jak się jego życie dalej potoczy i co mu przyniesie los. Jak mawiają, wszystko się może zdarzyć.


Ciekawostki


✔ Wysoki z niego osobnik, ma coś około 193 cm. wzrostu.
✔ Może do ludzi ma dosyć negatywny stosunek, ale za to kocha zwierzątka, nienawidzi, kiedy ktoś się nad nimi znęca, bo przecież one nikomu niczym nie zawiniły, często są bardziej kochane, niż człowiek. Dlatego Magnus nie rozumie, czemu ludzie chcą w ogóle robić im jakąś krzywdę.
✔ Do jego serca jak na razie ma jedynie wstęp jego kot "Crow" i pies "Daredevil, których kocha ponad życie i nie da ich nikomu skrzywdzić.
✔ Ze zwierząt najbardziej prócz kotów uwielbia węże.
✔ Seks, seks i jeszcze raz seks zawsze i wszędzie. Z kimkolwiek, gdziekolwiek, byleby czerpać z tego jak największą przyjemność. Najlepiej na ostro o. Takie tam uzależnienie.
✔ Wszędzie go pełno, nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu, bo to istny wulkan energii.
✔ Posiada kilkadziesiąt tatuaży na ciele. Już dawno przestał je liczyć, ot praktycznie całe jego ciało jest nimi ozdobione. Tak, to jego taka mała obsesja. Ano i każdy ma dla niego jakieś większe znaczenie.
✔ Uwielbia Batmana - komiksy, filmy, seriale, no wszystko, co jest związane z Batmanem!
✔ Bez porannej kawy się nie obejdzie - wtedy jest tylko bardziej wkurwiony na cały świat. Kij, że jest wampirem - tak bardzo sobie ukochał ten napój, że nie potrafiłby przestać go pić. Nawet jak miewa mdłości przez to, ignoruje to.
✔ Zazwyczaj ma na sobie czarne ciuchy; praktycznie nigdy nie rozstaje się ze swoimi czarnymi, skórzanymi rękawiczkami bez palców. Fryzury także często zmienia, jakoś szybko mu się nudzą; lubi eksperymentować ze swoimi włosami.
✔ Często się mocno maluje, stylizując siebie na takiego bardziej mrocznego. I nie, nie jest Emo, to że facet nakłada na twarz makijaż nie musi oznaczać od razu, że takowym jest o.
✔ Z fryzurami również eksperymentuje, bo jak ma jakąś za długo, szybko mu się nudzi.
✔ Nie wolno dotykać jego włosów, dostaje wtedy furii! Taki tam jego czuły punkt.
✔ Ma gdzieś jakiekolwiek zasady. Lubi je łamać i się niczym zupełnie nie przejmować.
✔ Potrafi biegle posługiwać się różnymi językami, które zawsze chłonął niczym gąbka. Przede wszystkim angielski, francuski, acz inne też łatwo mu wchodzą.
✔ Nigdy nie przyznaje się do swoich słabości, głęboko je ukrywa, robiąc wszystko aby inni ich nie odkryli. Nienawidzi rozmawiać o swoich lękach.
✔ Ma kolczyki w uszach, nosie i na dolnej wardze.
✔ Uwielbia muzykę i wszystko to, co z nią związane. Sam potrafi dobrze grać na gitarze. Ponadto ma zadatki na świetnego piosenkarza, aczkolwiek dotychczas nie wykorzystał jeszcze swojej umiejętności, ot śpiewa sobie tak dla hobby. Występy publiczne jakoś nie są dla niego, zresztą zważywszy na fakt, iż jest wampirem, nie mógłby paradować na scenie z oczywistych powodów.
✔ Jest cholernie tolerancyjny i nie rozumie ludzi, którzy dyskryminują poglądy innych i ich orientację. Sam jest biseksualny.
✔ Bardzo łatwo wytrącić go z równowagi, przez co nie potrafi znieść wielu rzeczy, a co za tym idzie gdyby jakiś psychofan miał zawracać mu dupę i drzeć z całej siły mordę nad uchem, straciłby panowanie nad sobą i mogłoby się to kiepsko w skutkach skończyć. Dlatego zawsze unikał sławy, wolał być zwyczajną, niczym nie wyróżniającą się w tłumie istotką.
✔ Jego chyba największym uzależnieniem są papierosy - jara jak smok, nie wyobraża sobie ani jednego dnia bez wypalenia chociaż jednego szluga.
✔ Uwielbia imprezować i nigdy nie może go zabraknąć na jakiejś ostrej bibce.
✔ Alkohol także wielbi, w zasadzie można go zaliczyć do jednego z jej uzależnień, których posiada dosyć sporo. Och no i zdarza mu się też ćpać!
✔ Ma akrofobię. Mówiąc jaśniej jest to lęk wysokości. Gdy patrzy z ogromnej odległości sięgającej co najmniej kilka metrów w dół, od razu robi mu się niedobrze i jest o krok od stracenia przytomności, a on sam momentalnie zastyga, jakby ktoś go zamroził.
✔ Żywi się jedynie ludzką krwią, inną gardzi. A żywienie się na wampirach uważa za absurd.
✔ Na brak kasy nie narzeka, jest bogaty; okrada swoje ofiary i ogółem nie ma problemów z powiększaniem swojego majątku, dlatego może pozwalać sobie na wszelkie luksusy, między innymi dlatego też kupił sobie lepszą posesję we Florencji, do której przybył.
✔ Udaje mu się to głównie dzięki temu, iż posiada dar hipnozy.
✔ Jego stwórcą jest Iridion Purdy.
✔ Jeśli już ktoś się uprze, by poznać jego imię, podaje mu swoją ksywkę "Andy", której używa, by się od niego odwalono, bo nie znosi się przedstawiać swoim prawdziwym imieniem, tym bardziej obcym, co mu się cholernie przydaje, bo nikt nie zna jego prawidłowej tożsamości, co za tym idzie nie miewał z nikim problemów, nikt go nie ścigał. Przynajmniej na razie..

_________________
Magnus Snow
I am every dream you lost and never found..
avatar
Magnus Snow


Rasa : Wampir
Wiek postaci : 900
Stan cywilny : Sexy and free!
Zawód : Złodziejaszek/nierób
Liczba postów : 29
Join date : 04/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t58-magnus-snow#65 http://firenzepbf.forumpl.net/t65-magnus-snow#74 http://firenzepbf.forumpl.net/t62-just-don-t-call-me#70 http://firenzepbf.forumpl.net/t61-i-am-your-the-worst-nightmare-beware#69

Powrót do góry Go down

Re: Magnus Snow

Pisanie by Liam Saunders on Pon Kwi 04, 2016 10:52 pm


Accettazione!

KARTA POSTACI WŁAŚNIE ZOSTAŁA ZAAKCEPTOWANA!

Przy okazji, prosimy o uzupełnienie profilu, a także założenie potrzebnych tematów, które ułatwiłyby komunikację z Twoją postacią (tj.: telefon, informator).
ŻYCZYMY PRZYJEMNEJ GRY!

avatar
Liam Saunders


Rasa : Człowiek
Wiek postaci : 38
Stan cywilny : xxx
Zawód : xxx
Liczba postów : 11
Join date : 03/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t53-liam-saunders#60

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach