Barek z alkoholami - parter

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Barek z alkoholami - parter

Pisanie by Magnus Snow on Wto Kwi 05, 2016 1:11 am


_________________
Magnus Snow
I am every dream you lost and never found..
avatar
Magnus Snow


Rasa : Wampir
Wiek postaci : 900
Stan cywilny : Sexy and free!
Zawód : Złodziejaszek/nierób
Liczba postów : 29
Join date : 04/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t58-magnus-snow#65 http://firenzepbf.forumpl.net/t65-magnus-snow#74 http://firenzepbf.forumpl.net/t62-just-don-t-call-me#70 http://firenzepbf.forumpl.net/t61-i-am-your-the-worst-nightmare-beware#69

Powrót do góry Go down

Re: Barek z alkoholami - parter

Pisanie by Samanta Seyda on Wto Kwi 05, 2016 4:08 pm

Samanta szła dość pociesznym krokiem w stronę domu Iridiona. Umówili się jak zawsze, na jakąś kawę, papierosa, może trochę alkoholu. W końcu już był weekend. Sammy nie do końca znała jeszcze Purdy'ego, więc nie wie, czy też lubi się napić, ale czas to sprawdzić. Włączyła sobie jeszcze jakąś muzykę na słuchawkach, zapisała ostatniego sms'a, w którym spławiła już piątego faceta w tym tygodniu i poszła w stronę domu, w którym dość często bywała.
Stojąc już przed bramą, zawsze przez pierwsze 5 minut podziwiała sobię luksus tego domu. Sama nie miała jakiegoś gorszego, nie oszukujmy się, ale ten widok zawsze zabierał jej wdech w piersiach. Był na prawdę ładnie urządzony. Nie można tego powiedzieć o jej szafie, ale o tym później. Oczywiście, nie ma spotkania, gdzie nie powiedziałaby to Iridionowi, ten pewnie już ma po dziurki w nosie jej słów typu "Cóż za piękna łazienka" albo "No do jasnej cholery, ile to kosztuje? Pewnie fortunę, bo jest cudowne". Samanta zachowywała się czasem jak dziecko, ale tylko przy osobach, przy których wie, że może. Wiadomo, to kobieta, ale każdy ma czasami ochotę wrócić do tych starych dobrych czasów, gdzie lizak to była największa pociecha. Zastanawiało ją jedno - Dlaczego jeden facet mieszka w tak dużym domu. A może ma kobietę? Chciałaby się dowiedzieć, w końcu to prawie przyjaciele. Na myśl o przyjaźni aż się uśmiechnęła sama do siebie.
Zaczaiła się do jego ogrodu. W sekundę zauważyła, że jedno z okien jest otwarte. Postanowiła skorzystać z okazji i wejść dość nietypowo. Zmieniła się szybciutko raz dwa w kocicę i wskoczyła do jednego z pokoi. Raz dwa zmieniła się spowrotem w człowieka. Ubranie - nie ucierpiało, włosy - w porządku, mogła się pokazać publicznie. Rozejrzała się po pomieszczeniu, okazało się, że trafiła do mini baru. Stanęła sobie za ladą i spojrzała jakie mają alkohole. Od czystej po whisky. Czyli Iridion lubi najwyraźniej się napić, zachichotała na samą myśl. Była sama, więc mogła jeszcze chwilę pobyć sama. Wyjęła swoje Iphona, usiadła tyłkiem na blacie, gdzie było trochę miejsca i zaczęła grzebać w swoim telefonie w poszukiwaniu jego danych. Raz dwa wystukała na telefonie dość nietypową treść, jak na jej położenie. "Nalej już coś mocnego, zaraz będę u Ciebie". Czysta zmyłka. Usiadła wygodnie na blacie, poprawiając swoją przylegającą czarną bluzkę. Spojrzała jeszcze w lustro swojego telefonu, czy z makijażem wszystko w porządku. Tak, była piękna. Z uśmiechem na twarzy, oczekiwała na Iridiona.
avatar
Samanta Seyda


Rasa : Wampir
Wiek postaci : 357
Stan cywilny : Póki co, wolna.
Zawód : Szpieg / Informatorka
Liczba postów : 22
Join date : 04/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t59-samanta-seyda#66 http://firenzepbf.forumpl.net/t66-samanta-seyda#76 http://firenzepbf.forumpl.net/t64-i-nie-licz-ze-zadzwonie-jutro http://firenzepbf.forumpl.net/t63-kiedy-nie-laczy-nas-juz-tylko-wspolna-impreza#72

Powrót do góry Go down

Re: Barek z alkoholami - parter

Pisanie by Iridion Purdy on Wto Kwi 05, 2016 5:29 pm

//Po spotkaniu z Magnusem. A tak wyglądam

Iridion nie miał nic do roboty. Żadnych zleceń, żadnej pracy i żadnych obowiązków. To właśnie dobijało wampira. Nie był przyzwyczajony do tego, że siedzi na tyłku w domu i nic nie robi. Tak, jego zachowanie już od wczesnych godzin nocnych sprawiało, że mało kto mógł wytrzymać. Jedynymi osobnikami, które znosiły jego towarzystwo były jego psiaki, które jako jedyne były w stanie trafić do swojego pana. Piszczały i próbowały zachęcić wampira do zabawy i ruszenia się z wyrka, w którym zalegał już od dłuższego czasu, a wstawał tylko po to by pójść po swoja gitarę czy też by zmienić ubranie. No ale jak na razie jakoś wytrzymywał. W końcu jednak dał za wygraną i zaczął się bawić ze swoimi psiakami. Rzucał im ich ulubioną piłeczkę i właśnie wówczas usłyszał dzwonek swojego telefonu. Zerwał się tak szybko na równe nogi tak szybko, że wystraszył swoje pieski. Odebrał wiadomość, naskrobał wiadomość do Samanty no i od razu podszedł do swoich podopiecznych. Pogłaskał je po łebkach i dał każdemu po smakołyku. Później wstał na nogi, ubrał się jak zawsze w czerń i wyszedł z pokoju. Co prawda nie rozumiał za bardzo co ma dokładnie zrobić jednak po takiej wiadomości domyślił się, że chodzi o alkohol. Nie zauważył, że jego psiaki poszły za nim. No ale wolał mieć je przy sobie niż kazać im czekać w pokoju na to aż wróci. Także uzbrojony w jeden z gnatów, nigdy bez jednego z nich nie wychodził z pokoju, zaczął pomału iść w stronę pokoju z barkiem. Lubił to miejsce. Często przesiadywali tam razem z Magnusem odkąd panowie zamieszkali razem czyli od jakichś paru dni. No ale już zdążył polubić ich dom oraz ten właśnie pokój. Jednak nie było mu dane rozpłynąć się w marzeniach, bo usłyszał ostrzegawcze warczenie.
Zwolnił kroku, cicho jak to miał w zwyczaju przeładował broń i zaczął się zbliżać do drzwi pokoju rozrywkowego jak sam nazywał to pomieszczenie. Dopiero gdy poczuł z niego dziwny lecz znajomy zapach opuścił broń, rozładował ją i wszedł do pokoju. Oczywiście na początku musiał uspokoić swoje psiaczki gdyż te zaczęły jazgotać nie znając osoby, która siedziała na blacie barku.
- No cóż chyba nigdy nie przestaniesz mnie zaskakiwać. – powiedział i spokojnym krokiem podszedł do Samanty, a potem stanął za barem. Teraz pozostawała tylko kwestia co miał zaserwować. Nie chciał robić żadnego drinka, a najmocniejsze co mieli to była właśnie whisky. Wybór padł na Jacka Danielsa. Może i nie był to najmocniejszy alkohol w ich arsenale ale wolał nie przesadzić z mocą. Szybko wyjął dwie szklanki służące do podawania whisky i nalał odpowiednią ilość do obu naczyń po czym przesunął jedno z nich po blacie w kierunku kobiety.
- A teraz zdradź mi tajemnicę jak się tu znalazłaś tak szybko? – zapytał, bo autentycznie był ciekawy, a tą zagadkę mogła rozwiązać tylko i wyłącznie Sam.


Ostatnio zmieniony przez Iridion Purdy dnia Wto Kwi 05, 2016 10:27 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Iridion Purdy

I'm your nightmare, baby
Rasa : Wampir
Wiek postaci : 930
Stan cywilny : Wdowiec
Zawód : Płatny Morderca
Liczba postów : 21
Join date : 04/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t60-iridion-purdy#77 http://firenzepbf.forumpl.net/t81-irydion-purdy http://firenzepbf.forumpl.net/t82-fallen-angel-calling#101 http://firenzepbf.forumpl.net/t68-we-don-t-have-to-make-friends#79

Powrót do góry Go down

Re: Barek z alkoholami - parter

Pisanie by Samanta Seyda on Wto Kwi 05, 2016 5:57 pm

Stylówka na tą noc.
Kiedy usłyszała powarkiwanie jakiś mały piesków za drzwiami, wyprostowała się nieco, odwracając się w stronę wydobywającego się dźwięku. Nie, to nie tak, żeby miała jakąś fobię.. Po prostu przez to, że jest tym kotem, jednak unika psów, może nie na tyle, żeby piszczeć razem z nimi, wiadomo, one boją się bardziej człowieka, ale no cóż. To jest Samanta, tego się nie da wytłumaczyć. Poza dźwiękiem warczących psów, poczuła też jej znajomy zapach perfum Iridiona. Używał dobrych, to mu trzeba było przyznać. Dlatego też, kiedy ten przekroczył próg, a Samanta ujrzała jego ciemne włosy, od razu stanęła na nogi i uśmiechnęła się do niego.
-Jeszcze nie raz Cię zaskoczę, Iri. - Powiedziała do niego spokojnie, z nutką tajemniczości w głosie. Bacznie go obserwowała, a jeszcze bardziej te kilka psiaków podążające za nim, jak cień. Niby poczuła jakieś dreszcze na plecach, ale dało się przyzwyczaić.
Kiedy zauważyła, że szklanki już stuknęły o blat, a whisky zaczęło się lać, zdjęła kurtkę i położyła gdzieś na blacie, by nie przeszkadzała im w rozmowie. Bacznie obserwowała każdy jego ruch, będąc oparta o blat, na którym podawał alkohol. Z gracją przyjęła przesuwającą się w jej stronę szklankę, po czym od razu zabrała łyk. Podeszła bliżej niego, korzystając z wyostrzonego węchu, poddała się rozkoszy jego perfumów. Szybko omcknęła się z tego stanu, wracając do jego pytania.
-Następnym razem, zamykaj okna na noc, następnym razem może wejść nie tylko czarny kot. - I znów ten tajemniczy ton, nie odrywała od niego wzroku, popijając raz do raz whisky. -Przypominam, że przynosi pecha. - Zachichotała, wspominając o pechu. Faktycznie, z niej była nawet nieco taka sierotka. Poprawiła swoje czarne włosy, przyglądając się czworonożnym stworzonkom, w tym samym momencie przypominając sobie, że przecież miała zapytać o jedną bardzo ważną rzecz.. Może dla niego nie, ale dziewczyna wolała wiedzieć, czy za ścianą nie kryje się może jakiś inny wampir, czy może człowiek, dla jasności.
-Te psy, to Twoi jedyni współlokatorzy, czy może ktoś jeszcze tu się kryje? - Rzuciła pytaniem, rozglądając się dookoła, po czym skierowała wzrok ponownie na niego, oczekując odpowiedzi.
avatar
Samanta Seyda


Rasa : Wampir
Wiek postaci : 357
Stan cywilny : Póki co, wolna.
Zawód : Szpieg / Informatorka
Liczba postów : 22
Join date : 04/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t59-samanta-seyda#66 http://firenzepbf.forumpl.net/t66-samanta-seyda#76 http://firenzepbf.forumpl.net/t64-i-nie-licz-ze-zadzwonie-jutro http://firenzepbf.forumpl.net/t63-kiedy-nie-laczy-nas-juz-tylko-wspolna-impreza#72

Powrót do góry Go down

Re: Barek z alkoholami - parter

Pisanie by Iridion Purdy on Wto Kwi 05, 2016 10:22 pm

Gdyby nie obecność Killera i Toyko Iridion raczej nie byłby w za dobrym nastroju. Zresztą rzadko kiedy miał do czynienia z osobami, które mogą bać się psów czy też odczuwać jakiś dyskomfort gdy przebywają w ich towarzystwie. Oczywiście rozumiał obawy Samanty ale wiedział, że ani jeden, ani drugi psiak bez wyraźnego rozkazu nie zaatakują. Owszem poszczekać, poszczekają ale zawsze wówczas gdy usłyszą jedno słowo od swojego pana się uspokajają. Poza tym oba psiaki nie są wielkie i na pewno nie są psami obronnymi także panna Seyde nie ma się czego z ich strony obawiać. W tej chwili problemem byłby właśnie Iridion, który na pewno był lekko zdenerwowany ale nie tą wizytą tylko tym, że nie był nikomu potrzebny i nie miał co robić. To dobijało mężczyznę bardziej niż wszystko inne.
Jednak teraz będąc już w pokoju z alkoholami starał się nie okazywać swoich uczuć. Poza tym przy Sam mógł czuć się bezpiecznie. W końcu kobieta doskonale wiedziała kim jest Purdy i jak łatwo można go sprowokować. Cóż może wzorem cnót Iridion nie był jednak czasem miał naprawdę ciężki charakterek, który dawał o sobie znak w najmniej oczekiwanych momentach. To właśnie sprawiało, że wampir był zarówno strasznie skuteczny ale i bardzo groźny. Im bardziej wściekły był tym bardziej niebezpieczny i nieobliczalny się stawał, a to wiedzieli tylko ci, którzy widzieli go w furii.
- Uważaj bym ja ciebie kiedyś nie zaskoczył. Co prawda nigdy nie będę miał twoich umiejętności ale potrafię być bardziej bezszelestny niż ty. – powiedział unosząc w górę jeden z kącików ust. Może dla niektórych byłby to kpiący uśmieszek, jednak Iridion traktował go jako taki bardziej zawadiacki, wyzywający czy też tajemniczy. Choć był facetem z krwi i kości to naprawdę potrafił zaskakiwać nie gorzej niż niejedna przedstawicielka płci pięknej.
Wiedząc, że właśnie Samanta ma nawiedzić ich dom spryskał się jednymi ze swoich ulubionych perfum, które jak pamiętał podobały się kobiecie, a których posiadanie zawdzięczał swojemu „synowi”, a zarazem przyjacielowi w jednym. Jednak takiej reakcji się nie spodziewał. Może i powinien kobietę od siebie lekko odsunąć, ale trzeba powiedzieć, że mu się to podobało, no i było miłą odmianą od tego z czym czasem się spotykał u śmiertelniczek, które próbowały różnych sposobów by wpakować mu się do łóżka i poznać jego wszystkie sekrety. Zresztą Samanta można powiedzieć dość dobrze go znała gdyż rzeczywiście spotykali się dość często na mieście przy okazji różnych zadań jakie oboje mieli do wykonania. Czasem nawet żałował, że nie umie poprosić kobiety, aby pracowała razem z nim. Jednak tutaj nie chodziło o to, że nie mógł wymówić owej prośby lecz o to, że Purdy wolał pracować sam i nie być od nikogo zależny. Po prostu był typem samotnika, który tylko czasem przyjmował pomoc od innych. Wyjątkiem okazywał się Magnus, któremu ufał ponad swoje życie za niego mógłby wskoczyć nawet w ogień.
- A czego mam się bać? Łowcy by tu wejść musieliby wiedzieć, że ten dom zamieszkują wampiry, poza tym musieliby narobić więcej hałasu od ciebie więc zdążyłbym się przygotować. Poza tym nigdy nawet chodząc po domu nie ruszam się z pokoju bez jednego z moich kanciastych przyjaciół. – powiedział i lekko uśmiechnął się pokazując cały garnitur białych jak śnieg zębów. Może i to było dość osobiste wyzwanie ale chciał pokazać kobiecie, że w tym domu może się czuć bezpieczna. Poza tym kto o zdrowych zmysłach włamywałby się do domu wampirów, z których jeden był płatnym mordercą i znał naprawdę wiele sztuczek do tego by zadawać ból. Zdania o pechu nie skomentował, gdyż on tak nie uważał. Dla niego każde zwierze było swoistym talizmanem i zawsze mijając jakieś bezdomne stworzenia był w stanie dać im jakieś jedzenie czy też smakołyki, które miał po kieszeniach. No cóż może i był bezwzględny ale nigdy nie okazywał tego w stosunku do zwierzaków. Toyko i Killer po dłuższej chwili położyły się przy nodze swojego pana i postawiły czujnie uszki, by móc w każdej chwili zareagować. Jednak na razie ani nie warczały, ani nie szczekały. Przecież te zwierzaki wierzyły swojemu panu bezgranicznie.
- No cóż nie wiem kto tu jest lokatorem, a kto właścicielem posesji. Jednak patrząc na to od strony prawnej to mnie powinno się nazywać lokatorem. Widzisz właścicielem tej posiadłości jest mój „syn”, którego stworzyłem paręset lat temu. Tylko on, ja i nasze pupilki tutaj mieszkamy. Poza tym nie wiem czy Magnus jest w domu. Wiesz choć mieszkam razem z nim nie śledzę jego kroków. – powiedział ze spokojem. Poza tym wiedział doskonale, że Snow nie będzie miał mu za złe, że na terenie jego posesji znajduje się kobieta. Przecież była to przyjaciółka Iridiona, a takie osoby Purdy traktował prawie tak samo jak rodzinę także sądził, że Sam powinna poznać jego syna, gdyż Iridion był prawie pewny, że oba wampiry się ze sobą dogadają.
avatar
Iridion Purdy

I'm your nightmare, baby
Rasa : Wampir
Wiek postaci : 930
Stan cywilny : Wdowiec
Zawód : Płatny Morderca
Liczba postów : 21
Join date : 04/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t60-iridion-purdy#77 http://firenzepbf.forumpl.net/t81-irydion-purdy http://firenzepbf.forumpl.net/t82-fallen-angel-calling#101 http://firenzepbf.forumpl.net/t68-we-don-t-have-to-make-friends#79

Powrót do góry Go down

Re: Barek z alkoholami - parter

Pisanie by Magnus Snow on Sro Kwi 06, 2016 5:00 am

/ Po wszystkich grach, o!
Stylóweczka xd

Trzeba przyznać, że Magnus coraz bardziej oswajał się z okolicą i zdecydowanie Florencja przypadła mu do gustu na tyle, by wreszcie zabawić gdzieś na znacznie dłużej. Bo jak dotąd wiecznie podróżował i szczerze już go to zaczynało męczyć, zapragnął stabilności no i teraz jest tutaj i nie żałuje swojego wyboru. Póki co podoba mu się tutaj coraz bardziej, więc możliwe, że w końcu skończy z tymi tułaczkami po świecie i zagrzeje ten swój seksowny tyłek gdzieś na znacznie dłużej, może nawet wręcz na stałe, jeśli wszystko dobrze pójdzie i nie zdarzy się coś, co miałoby go zmusić do kolejnej zmiany miejsca. Ponadto pewna, ludzka dziewczyna nie chciała wyjść z jego myśli.. jak na złość. Gdyby nie fakt, że wyglądem przypominała jego straconą ukochaną, zapewne skończyłaby jak każdy inny człowiek, czyli zamordowałby ją z premedytacją i tyle by po niej było. Sam nie ogarniał, czemu jej nie sprzątnął, bo przecież nigdy nikogo nie oszczędził.. a tu takie coś. Był totalnie przez to rozkojarzony i zdezorientowany; usiłował dojść do tego, dlaczego tak mocno na niego działała.. ale chyba jednak wolał w to głębiej nie wnikać. Potrzebował definitywnie samotności, także odciął się od świata i zamknął w swoim, Batmanowym świecie..
I czemu Iridion nie był przekonany, gdzie się podziewa? Odpowiedź na te pytanie jest bardzo prosta. Snow postanowił właśnie spędzić większość czasu w swoim sekretnym pokoiku, do którego nawet jego przyjaciel nie ma wstępu.. Można powiedzieć, że to był jego taki kącik, gdzie się wyciszał, wyżywał w jakiś sposób, a wszelkie pierdoły z jego ukochanym superbohaterem naprawdę miały na niego zbawienny wpływ. A jako, iż zabrał tam se sobą Daredevila i Crowa, bo ich obecność też mu pomagała, to wydawać by się mogło na pierwszy rzut oka, że nie ma w domu zarówno Magnusa jak i jego pupilów, acz było to jak najbardziej mylne. Ot, siedział w odseparowanym od wszystkiego pomieszczeniu i tyle w tym temacie.
W pewnym momencie coś zakłóciło jego spokój.. zarejestrował dźwięki dochodzące z dołu, a było to możliwe tylko dzięki jego mocno wyostrzonym zmysłom. Wytężył słuch jeszcze bardziej i ogarnął, że najwyraźniej Purdy zaprosił jakąś laskę do ich posesji. Nie miał nic przeciwko temu oczywiście, ale przez to raczej już się na niczym nie będzie w stanie skupić. I pomimo, iż pokój ten umiejscowiony był na poddaszu i generalnie żadne dźwięki z zewnątrz nie powinny tu dochodzić, on słyszał dosłownie wszystko. Gdyby był zwykłym człowiekiem, byłoby inaczej.. Lecz nie zlazł na dół od razu. Przeciągnął się leniwie, po czym dźwignął na równe nogi i ruszył w kierunku drzwi. Otworzył je i wypuścił swoich podopiecznych, a na koniec zamknął tak zwaną "Jaskinię Batmana" na kluczyk, którego schował do kieszeni swoich spodni i powolnym krokiem sunął do przodu. Pierw odwiedził łazienkę, bo prezentował się obecnie tak, jakby dopiero co wstał z wyrka, a tak nie mógł się pokazać, zwłaszcza, że mieli gościa.. Tak więc należycie się ogarnął, popsikał cudnie pachnącymi perfumami i kiedy już był gotowy, kierując się zmysłami, udał tam, gdzie urzędował jego kumpel ze swoją towarzyszką, czyli do barku z alkoholami. Co do włamań.. cóż, raczej wątpliwym jest, by ktokolwiek miałby się na to odważyć; byłby to wręcz cholernie lekkomyślny i debilny czyn. Wprawdzie Magnus nie jest płatnym mordercą, niemniej wcale nie jest gorszy od Purdy'ego.. Aczkolwiek on preferuje inny sposób zabijania, dla niego broń palna była tutaj zbędna.
Przekroczył próg i ujawnił swoją przezajebistą osobę, po czym zlustrował spojrzeniem nieznaną mu jak na razie kobietę od stóp do głów i musiał przyznać, że seksowna z niej kobitka. Przystanął sobie tak między nią, a kumplem, a na jego usta wpełzł nieznaczny uśmiech. Miał ochotę aż zrobić jakiś wyrzut Iridionowi, że ten go nawet nie raczył poinformować o tym, że kogoś zaprosił, ale uznał, że nie miałoby to najmniejszego sensu, więc się od tego powstrzymał. Równie dobrze mógł nie wiedzieć o jego obecności tutaj, nie? To także brał pod uwagę, dlatego tego nie zrobił.
- Siema! Ja się tutaj kryję.. Tak, to ja jestem Magnus. A ty Iri.. Może przedstawisz mi tę piękność, co? To twoja dziewczyna? Czemu nic mi nie mówiłeś! - palnął tak po części żartobliwie na dzień dobry, znacznie szerzej się do nich uśmiechając na tyle, że mogli ujrzeć rządek jego śnieżnobiałych ząbków. Nie mógł powstrzymać się od skomentowania tego w taki sposób, ale samo cisnęło mu się na język no! Może i nie lubił, gdy ktoś mu obcy poznawał jego prawdziwe imię, ale niechaj już będzie i tak. Poza tym skoro Iri jej ufał na tyle, by aż zaprosić ją tu do nich, to musiała być dla niego dostatecznie ważna, więc w takich przypadkach mógł zrobić wyjątek. Ponadto był w zbyt dobrym humorze, by teraz się o to wykłócać z przyjacielem, zatem afery mu o to nie zrobi. Podszedł do Iridiona i zawiesił mu bezceremonialnie ramię na szyi, opierając się delikatnie o niego bokiem. Nie spuszczał także tych swoich hipnotyzujących ocząt z wampirzycy. Nie ma to jak wejście smoka, co nie? Teraz już tylko czekał z niemałym zaciekawieniem na ich reakcję.

_________________
Magnus Snow
I am every dream you lost and never found..
avatar
Magnus Snow


Rasa : Wampir
Wiek postaci : 900
Stan cywilny : Sexy and free!
Zawód : Złodziejaszek/nierób
Liczba postów : 29
Join date : 04/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t58-magnus-snow#65 http://firenzepbf.forumpl.net/t65-magnus-snow#74 http://firenzepbf.forumpl.net/t62-just-don-t-call-me#70 http://firenzepbf.forumpl.net/t61-i-am-your-the-worst-nightmare-beware#69

Powrót do góry Go down

Re: Barek z alkoholami - parter

Pisanie by Samanta Seyda on Sro Kwi 06, 2016 5:02 pm

Sytuacja z pieskami wyglądała tak że, jak one się uspokoily, Sam również, jak one postawiły uszy, czujnośc kobiety również była zachowana. Reakcja za reakcję, natura człwieka, może zwierzęcia. Niby dwa psiaki nie były duże, a sama Sam nie była też do końca niska, dlatego też, może jej obawy były nieco zbyt olbrzymie. Wtedy pacnęła się w głowę, przecież Purdy nie dałby jej samej zaatakować, zbyt długo się znają. Poza tym jaki byłby cel eliminowania swojej własnej rasy, za dużo obaw Sam, powtarzała sobie.
Cóż, widziała, że jej kumpel średnio sie dobrze bawi. Doskonale wiedziała, że Iridion uwielbia pracować, nie lubi zbijać bąków w łóżko. Aczkolwiek cóż mogła z tym zrobić, mogłaby go kiedyś zaprosić na szpiegostwo, ale wiadomo, że wolił to robić sam. Taki typ, nie ma co się z tym wadzić. Miała chociaż nadzieję, że nie zacznie się nudzić jej towarzystwem, nie było to łatwe, phi, co za skromność, Sam. Nie było co nad tym teraz myśleć, był alkohol, była noc, można spędzić ją w miare miło. Nawet bez pchania się do jego łóżka. W sumie, nawet o nim nigdy nie myślała jak o potencjalnym mężczyźnie. Zawsze uważała, że jest jej wzorem, był owieeeele starszy co wiąże się z większym doświadczeniem, był raczej dla niej jak drugi ojciec, można nawet powiedzieć starszy brat. Nigdy by się nie odważyła czegoś mu zaproponować, ale nie wiadomo, co mógł sobie pomyśleć, kiedy nieco zadurzyła się w zapachu Jego perfum. Samanta tylko pokręciła głową, musiało to nieco dwuznacznie wyglądać.
Wyrwała się ze swoich przemyśleń, kiedy z jego ust padły kolejne słowa nawet można powiedzieć, że nieco dla niej zadziwiających. W połączeniu z jego lekkim uśmiechem, na prawde przeszedł ją minimalny dreszcz po plecach! Nie zapominajmy, że Iridion jest dla niej nieco nieprzewidywalny, niewiadomo co wpadnie do tej jego starej główki. Nie dając po sobie poznać, że zaskoczyły ją jego słowa, wyprostowała się i dolała alkoholu do ich pustych szklanek. Miała mocną głowę, więc nie było co się przejmować, że zaraz padnie! Odłożyła butelkę i położyła brodę na dłoni, opierając się wcześniej łokciem o ten sam blat. Spojrzała na niego i zanim coś powiedziała pierwsze co to delikatnie się uśmiechnęła, wypuszczając powietrze z ust.
-Wiesz, że ciężko mnie zaskoczyć, aczkolwiek czekam. - Tutaj ponownie wyprostowała się i wzięła spory łyk whisky i dodała. - Tylko, żebym Cię nie znalazła w swojej sypialni całkiem nagiego. - Powiedziała i odłożyła szklankę, ten jej tajemniczy ton był tak tajemniczy i erotycznie naciągnięty, że praktycznie padła ze śmiechu. To nie tak, że Iri był mało atrakcyjny, ale czuła, jakby on ją znał od podszewki, był dla niej jak rodzina, nie da się z kimś takim wylądować w łóżku.
Kiedy w końcu się uspokoiła, usłyszała kilka zdań na temat łowców. Głupie zwierzęta polujące na ich rasę. Najchętniej wszystkich by powybijała raz po raz. Nie zwracają uwagi na to, czy wampir jest dobry czy zły, kulka w łeb i sayonara. Aż warknęła na tą myśl. Fakt, wiedziała, że w tym domu jest dość bezpiecznie, który z łowców pchałby się na taką posiadłość, gdzie zwykle jest jeden wampir, a teraz przy okazji jeszcze siedzi drugi. Misja samobójcza. Poza tym, sama nie była bezbronna, była w stanie pokonać niejednego wielkiego bydlaka al'a wampir. Wielu się narzucało, próbując prowokować Samantę słowami, "Mała, może idziemy do łóżka?". Niektóre wampiry powinnen mieć zatkane usta na jakieś dożywocie. Na samą myśl miała ochotę wylać sobie kwas na twarz. Wyrwała się ze wspomnień, zauważając, że psy się ruszyły. Przyglądała się uważnie, ale okazało się, że tylko miały ochotę iść spać, no cóż, może one nie muszą prowadzić nocnego życia, co czasami jest na prawdę uciążliwe.
Dokładnie się wsłuchała w jego słowa, dotyczące jego posiadłości, a może nawet nie jego, co jego.. Syna? Czyli Iridion kogoś przemienił, oj dużo jeszcze o Purdy'm nie wiedziała. Była ciekawa jaki on jest, jak wygląda, i w ogóle chciała wiedzieć kto to. Nagle jej buzia rozpromieniała, kiedy dowiedziała się, że ktoś tu jeszcze siedzi. Wow, coś nowego. Od razu spoważniała jej mina kiedy u progu zauważyła innego mężczyznę. A raczej pierw co, to wyczuła kolejny przezajebisty perfum. Powędrowała wzrokiem w stronę drzwi. Zlustrowała chłopaka od stóp do głów. Pierwsza myśl - not bad. Chłopak miał styl, odróżniał się od innych mężczyzn w Florencji. Nah, zaczęło się robić ciekawe, aż skrzyżowała ręce na piersi, a jeden z jej kącików ust powędrował do góry. Jej wzrok zawisł w oczach nijakiego Magnusa. Szybko ujawnił swoje imię, nie ma co.
-Piękność? Wiadomo, ale czy dziewczyna Purdy'iego? Nieeee.. - Odpowiedziała mu, biorąc szklankę do dłoni i oparła się łokciami o blat, od czasu do czasu biorąc małe dawki alkoholu.
avatar
Samanta Seyda


Rasa : Wampir
Wiek postaci : 357
Stan cywilny : Póki co, wolna.
Zawód : Szpieg / Informatorka
Liczba postów : 22
Join date : 04/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t59-samanta-seyda#66 http://firenzepbf.forumpl.net/t66-samanta-seyda#76 http://firenzepbf.forumpl.net/t64-i-nie-licz-ze-zadzwonie-jutro http://firenzepbf.forumpl.net/t63-kiedy-nie-laczy-nas-juz-tylko-wspolna-impreza#72

Powrót do góry Go down

Re: Barek z alkoholami - parter

Pisanie by Iridion Purdy on Sro Kwi 06, 2016 9:53 pm

Obserwowanie reakcji Samanty było dla Iridiona ciekawym doświadczeniem. On przecież też potrafił przemienić się w zwierzę jednak jego psiaki jakoś nie okazywały wrogość w stosunku do niego. Raczej bardziej traktowały jak swojego niż jako wroga. Jednak rozumiał kobietę i nie zamierzał komentować jej zachowania. Ot przecież Purdy nigdy nie potępiał zachowań innych ludzi i jakoś nie zamierzał teraz tego robić. Po prostu wolał się przyglądać i obserwować niż rozmawiać i tłumaczyć, że jego zwierzaki są naprawdę mądre i wiedzą, że przyjaciół się nie atakuje. Oczywiście co jakiś czas spoglądał na swoich podopiecznych czy któryś nie zamierza warknąć jednak jak na razie Toyko i Killer leżały spokojnie koło jego nóg. Swoją drogą jeśli ktoś zobaczył by ten obrazek mógł mieć naprawdę niezły ubaw gdyż ujrzeć wampira otoczonego dwoma psiakami, które udają, ze są groźne był bezcenny, a tylko nieliczni mogli tego doświadczać. Dlatego też tak dobrze rozumieli się z Magnusem. W końcu obaj uwielbiali zwierzaki i nie daliby im zrobić krzywdy.
Pudry’emu jakoś przez myśl nawet nie przeszło by jego super nastrój był spowodowany jej wizytą. Raczej uważał to za miłą odmianę niż za przykrą wizytę. Poza tym sam z chęcią by się czegoś napił gdyż rzeczywiście widać było po nim, że gdy jest chwilowo bezrobotny to zaczyna szaleć i raczej wówczas nawet gdyby przebywał z jakimś innym wampirem czy też człowiekiem również okazywał by mu swoją wściekłość i kiepski humor. Poza tym jednak po jakimś czasie i po opróżnieniu jednej szklanki whisky jego rysy zaczęły się lekko wygładzać. Powód był prosty, Do wampira zaczynalo docierać to, że spędza ten czas w miłym towarzystwie i chyba nie powinien się przy Samancie wściekać o to, ze akurat nie ma co robić oraz, że akurat żaden Łowca czy też Inkwizytor nie raczy psuć mu tak dobrze rozpoczętego wieczoru. Co prawda Irydion był rzeczywiście o wiele starszy od Sam jednak Purdy potrafił się dostosować do każdego rozmówcy i z każdym jeśli tylko jego oponent tego chciał potrafił się dogadać. No chyba, że delikwent od razu wyciągał w jego kierunku broń. Wówczas Iridion nie czekał tylko albo od razu strzelał, albo wysysał go całego. Poza tym on również traktował Samantę jako młodszą siostrę. Wiedział, że między nimi nigdy nie narodzi się żadne uczucie typu miłość czy też raczej nigdy nie znajdą się ze sobą w łóżku gdyż to było by tylko początkiem końca ich bardzo dobrej relacji czego Purdy nie chciał.
Starszy wampir widział, że panna Seyde się zamyśliła i nie zamierzał jej przerywać tego stanu. Po prostu wolał nie dowiadywać się o czym w tym momencie myślała. Iridion raczej nie chciał słuchać o kolejnych ładnych czy też pięknych domach lub też dodatkach. Dlatego też w jej obecności potrafił okazywać bardzo dużo cierpliwości i wyrozumiałości. Poza tym dla wielu przedstawicieli swojej rasy Purdy był zagadkowy i niewielu wiedziało na jaki szalony pomysł może wpaść owy wampir. Poza tym prawda była taka, że Iridionowi czasem przychodziły do łba naprawdę dziwne pomysły więc jak by nie patrzeć Samanta mogła się po nim spodziewać wszystkiego oczywiście jeśli było to w granicach dobrego smaku i manier. Chociaż czasem i on wpadał na jakieś szalone pomysły, które natychmiast musiał zrealizować. Także jeśli Purdy wpadnie jak zaskoczyć jakąś osobę, która go zna to wówczas może być naprawdę kupę śmiechu, nawet jeśli musiałby pójść do niej wymalowany jak na swoje zabójstwa.
- Wierzę jednak teraz twoja wypowiedź potraktuję jak wyzwanie. Także spodziewaj się wszystkiego. – powiedział i wpadł w lekko nerwowy śmiech. I gdy usłyszał kolejne słowa aż się wyprostował.
- No za kogo ty mnie masz. Przecież nie jestem Az takim debilem by tak zaskakiwać kobiety. Chociaż w sumie pomysł jest całkiem niezły. Jednak sądzę, że potrafię wpadać na lepsze. Także nie będziesz wiedziała kiedy możesz zostać przeze mnie zaskoczona. – stwierdził, bo w głowie już zrodził mu się szatański pomysł, który był na tyle szalony, że rzeczywiście może zostać zrealizowany. Chociaż jednej rzeczy Purdy się obawiał. Otóż nie wiedział czy kobieta się na niego po tym wyskoku nie obrazi. Już chciał coś jeszcze powiedzieć gdy usłyszał kroki schodzące z góry. A więc jednak wyczuł. pomyślał i lekko się uśmiechnął. W końcu wiedział jakie wrażenie robi jego syn na kobietach. Musiał sam przed sobą przyznać, ze Magnus jemu również się podobał jednak jak na razie do ich zbliżenia doszło może raz lecz nie był pewny czy jego syn to pamiętał. Ale akurat teraz to nie było ważne. Widząc jak Toyko i Killer zareagowały czując zapach swoich przyjaciół lekko się uśmiechnął. Wiedział, że zaraz wpadnie do pomieszczenia cała zgraja prowadzona przez Toyko. No ale nie zamierzał nikogo uprzedzać. W końcu po co wprowadzać nerwową atmosferę. Gdy tylko Magnus pojawił się w drzwiach Iridion lekko się uśmiechnął i w tym uniesieniu ust można było wyczytać zarówno dumę jak i czułość. Może i nie byli ze sobą spokrewnieni ale na pewno można było zobaczyć zażyłość jaka panowała pomiędzy mężczyznami.
- Wybacz nie wiedziałem czy jesteś dlatego cię nie powiadamiałem. To jest moja przyjaciółka, o której ci opowiadałem. Ta, której udało się mnie podejść. Także Magnus poznaj Samantę Seyde. Doskonały szpieg i jak widać doskonała włamywaczka. – powiedział i lekko spojrzał na okno. Miał nadzieję, że Magnus zrozumie jego lekką aluzję zawartą w spojrzeniu. Poza tym nie wiedział co jeszcze powiedzieć, a na pytanie dotyczące dziewczyny. Milczał dość długo i cały czas wpatrywał się w Magnusa.
- Nie, nie jest moją dziewczyną. Traktujemy się raczej bardziej jak rodzeństwo tudzież mentor i uczennica. Także doskonale wiesz, że tak silna więź przez miłość może być tylko i wyłącznie zniszczona. – powiedział spokojnie i lekko się uśmiechnął. Po czym wziął kilka łyków złocistego płynu i szybko wyciągnął kolejną szklankę po czym napełniając ją whisky i postawił ją przed Magnusem.
avatar
Iridion Purdy

I'm your nightmare, baby
Rasa : Wampir
Wiek postaci : 930
Stan cywilny : Wdowiec
Zawód : Płatny Morderca
Liczba postów : 21
Join date : 04/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t60-iridion-purdy#77 http://firenzepbf.forumpl.net/t81-irydion-purdy http://firenzepbf.forumpl.net/t82-fallen-angel-calling#101 http://firenzepbf.forumpl.net/t68-we-don-t-have-to-make-friends#79

Powrót do góry Go down

Re: Barek z alkoholami - parter

Pisanie by Magnus Snow on Wto Kwi 19, 2016 3:48 am

Magnus wyjątkowo obdarzał sympatią zwierzaki, no zdecydowanie większą od innych istot, to pewne. Po prostu, według niego były lepsze od ludzi po tysiąckroć, rozumiały wszelkie emocje jakie się w danej chwili odczuwało i przede wszystkim nie były wkurwiające. Dlatego bezapelacyjnie wolał ich towarzystwo i czuł się przy nich wyluzowany i tak dalej. Jedyną osobą, która była wyjątkiem z reguły jest właśnie Iridion. Tylko z nim się jak na razie tak świetnie dogaduje, bo mają podobne charakterki i pod wieloma względami się ze sobą zgadzają. Poza tym Purdy jest jego stwórcą, więc automatycznie musiała się między nimi jakaś więź narodzić, chociażby w minimalnym stopniu.. A tak cała reszta była mu totalnie obojętna. Była może jeszcze taka jedna, no ale właśnie przerażały go myśli o niej, więc chwilowo wolał się od nich odciąć, a przede wszystkim wyciszyć umysł, by nie dać nikomu po sobie nic znać, a przebywanie w tym jego specjalnym Batmanowym pokoju było cholernie pomocne i przydatne. Nie miał najmniejszej ochoty gadać o tym z Iri’m, przed którym jak na razie to taił, lecz zapewne nie na długo; prawda w końcu wyjdzie na jaw, prędzej czy później i Snow zdawał sobie z tego sprawę, zważywszy na fakt, iż wampir ten potrafił niemal wszystko wyczytać z jego zachowania i gestów, dlatego też musiał być w tym przypadku okropnie ostrożny. I to nie tak, że robił to specjalnie, czy miał przed nim jakieś tajemnice.. ot, po prostu nie był na to wciąż gotowy, w jego głowie panował zbyt wielki mętlik, w związku z czym wolał się przygotować do tego psychicznie i dopiero w najodpowiedniejszym dla siebie momencie z tym wyskoczy. I tyle w tym temacie.
Zapewne dalej siedziałby na tyłku w prywatnym pomieszczeniu, ze swoimi pupilami, gdyby nie wyczuł, że w ich posiadłości pojawiła się jakaś nieznana mu istota. Przez ten fakt, jego spokój został przerwany i nie potrafiłby się już tak dobrze odprężyć, jak to mu się udawało w totalnej samotni, pomijając rzecz jasna gospodarza numer dwa, jakim był niewątpliwie Purdy. Jego obecność akurat ani trochę mu nie przeszkadzała, gdyż był przyzwyczajony do jego bytności w pobliżu niego. Lecz nie ma w tym niczego dziwnego, gdyż obaj znają się na wylot, przeżyli wspólnie niejedną przygodę i spokojnie można ich nazwać najlepszymi przyjaciółmi, choć Magnusowi zdarza się być czasem wobec niego oschłym i chamskim, to mimo wszystko w znacznie mniejszym stopniu, niżeli do innych. Grunt, że nie robi mu o to żadnych wyrzutów i jakoś dają radę.
Wracając jednak do tu i teraz.. Mangus zlazł z góry i udał się prosto do miejsca, skąd słyszał rozmowę, która nawiązała się między tą jak na razie obcą wampirzycą, a jego „ojcem”. Początkowo niespecjalnie był zadowolony z tego, że mają gościa, ale gdy już dokładniej zlustrował spojrzeniem kobietę, diametralnie zmienił zdanie, jak i nastawienie. Uznał, że może wcale nie będzie tak źle, toteż przyłączył się do nich, z tym swoim epickim wejściem. Czy Iri mu się podobał? Owszem, aczkolwiek na za chiny ludowe by się do tego na głos nie przyznał. Może nieźle tamtego dnia zabalowali i niektóre rzeczy pamiętał jak przez mgłę, niemniej to, że doszło między nimi do czegoś więcej zakodował sobie w umyśle, jakimś dziwnym cudem.. I szczerze? Na samą myśl robiło mu się goręcej.. No, ale teraz takie rzeczy odpadały, bo nie będą przecież odwalać tego typu scen przy Samancie, bo nie wypadało tak. Co nie oznacza, że miałby trzymać się od kumpla na kilometr, wręcz przeciwnie, zaraz po wejściu, zawiesił mu się na szyi i nie puszczał go, obdarzając ich szerokim, a jednocześnie zawadiackim uśmieszkiem. Cóż, gdyby nie to, że Purdy zdradził jego imię, on sam nie zrobiłby tego tak prędko i wampirzyca musiałaby nieco dłużej zaczekać, by je poznać, ale wyszło jak wyszło i nie miał ochoty o to drzeć kotów ze swoim przyjacielem, mimo, że szczerze nienawidził się komukolwiek przedstawiać. Zwykle podawał swoją ksywkę, no ale ufał Iridionowi, wierzył, że owe dziewczę nie stanowi zagrożenia, i że nie musi się z jej strony niczego obawiać. Niechaj im już kurde będzie. Samanta mogła się więc poczuć wyróżniona!
- No chyba żartujesz sobie teraz ze mnie.. TY nie wiedziałeś, że tu jestem? Bez jaj.. nie rozśmieszaj mnie. - trzeba przyznać, że jego słowa lekko go zdziwiły, stąd odpowiedział na pierwszą część jego wypowiedzi w taki, a nie inny sposób. Mógł zabrzmieć trochę bezczelnie, ale jemu to zwisało i powiewało.. Nie uwierzy w takie brednie, że zmysły Iridiona nie wyczuwały jego zapachu, ani nie słyszały nawet najdrobniejszego dźwięku, kiedy siedział jeszcze w tamtym pokoju. Jasne, był nieźle ukryty i całkiem sporo oddalony od barku z alkoholami, ale proszę was.. żeby tak doświadczony wampir miał nie zarejestrować tego, że Mangus tu cały czas był? Dobre żarty. Rzecz jasna pojął aluzję i domyślił się, że wampirzyca wbiła tu przez okno, lecz nie skomentował tego w żaden sposób. Snow wypuścił Purdy’ego z objęć, po czym zbliżył się do panny Seydy. - Miło mi cię poznać Samanto.. - tu ujął jej dłoń i delikatnie ucałował wierzchnią jej część, niczym jakiś dżentelmen. No co, on też potrafił taki być, jak tylko chciał! - W porządku, mój błąd. Cóż.. więcej dla mnie. - i znów jego usta wygięły się w tym specyficznym uśmiechu, który nie wróżył niczego dobrego, a jednocześnie puścił jej perskie oczko. Jak zwykle był cholernie pewny siebie i przy okazji starał się być czarujący i takie tam. Jak mu to wyszło, nie jemu oceniać.. Chwycił szklaneczkę z ulubioną whisky, którą postawił mu Iri i upił z niej kilka porządniejszych łyków. O tak, to jest to, czego mu było trzeba! Oparł się tyłkiem o blat, usadawiając się nieco bliżej brunetki, ale jednocześnie też miał dobry dostęp do swojego kumpla. Specjalnie wybrał sobie takie miejsce, a jak! - Co ciekawego powiecie, hm? - zagaił, unosząc jedną brew charakterystycznie ku górze, chcąc jakoś utrzymać rozmowę, byleby uniknąć niezręcznej ciszy, gdyż nie była ona tutaj kompletnie potrzebna.

_________________
Magnus Snow
I am every dream you lost and never found..
avatar
Magnus Snow


Rasa : Wampir
Wiek postaci : 900
Stan cywilny : Sexy and free!
Zawód : Złodziejaszek/nierób
Liczba postów : 29
Join date : 04/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t58-magnus-snow#65 http://firenzepbf.forumpl.net/t65-magnus-snow#74 http://firenzepbf.forumpl.net/t62-just-don-t-call-me#70 http://firenzepbf.forumpl.net/t61-i-am-your-the-worst-nightmare-beware#69

Powrót do góry Go down

Re: Barek z alkoholami - parter

Pisanie by Samanta Seyda on Pią Maj 20, 2016 3:01 pm

-Mi również, Magnusie. – Uśmiechnęła się miło w jego stronę, kiedy ten ucałował jej dłoń. Nie wiadomo czy był to piękny uśmiech, była już po szklance, może dwóch alkoholu, a kto by na to zwracał uwagę. Ujrzała jak ten rzucił w jej stronę nieco.. Seksowny uśmieszek. Nie skomentowała tego, wolała, żeby ten nie wiedział, że ujrzała, dlaczego? Bo wraz w sekundzie kiedy ten to zrobił spojrzała na Purdy’iego. Zagrywki? Wątpiła, żeby ten się w takie coś bawił, ale zawsze można spróbować. Co do słów, które wypowiedział.. Ahh, zrobiło jej się cieplej na serduszku, to wiadome, ale również nie zareagowała, może tylko.. Małe dreszcz przechodzący jej nogi, aczkolwiek! Była schowana za blatem, kto mógłby zauważyć, że nagle zmiękły jej kolana. Mniejsza! Szybko wróciła do wcześniejszego stanu i zabrała mały łyk. Powoli zaczynała czuć skutki procentów we krwi, Sam miała różne odczucia, różne błogostany – przynajmniej tak to sobie nazywała.
Wbijając wzrok w ciecz koloru rdzy poczuła ciało koło siebie. Była przekonana że to był Purdy, aczkolwiek nic bardziej mylnego. Pan Magnus postanowił się przysiąść. Podniosła lekko jeden z kącików ust, patrząc w jego stronę spod rzęs. Nie miała nawet siły myśleć, czy to wygląda w miarę normalnie, czy nie rozmazała się przypadkiem przez ten czas, różnie to bywa. Czy była upita? Nie, coś się działo z nią dziwnego, jeszcze przecież kilka chwil temu była całkiem żywa! Zignorowała dziwny stan podnosząc głowę do góry.
-Czy ja wiem, czy więcej dla Ciebie, Magnus. Musiałbyś się nieco bardziej postarać. – powiedziała spokojnie, bez żadnych uczuć w głosie. Uwielbiała się droczyć i drążyć tematy, właściwie jak każda kobieta. Dopiła ostatnie łyki, szybkim ruchem i postawiła głośno szklankę o blat, aż dziwne, że się nie rozbiła, nie poczuła nawet z jaką siła to leciało w dół.
-Wybaczcie.. Nie wiem co się stało. Ale to znak! - Tutaj wstała i się poprawił a, kurtkę, koszulkę wszystko ładnie – Że to koniec picia, to nie mój dzień. – Dokończyła siadając znów.
Po chwili rozmyślania co do jej stanu, przypomniała sobie przecież, że jest cholernym wampirem i jest po prostu słaba bo głodna. Nic prostszego. Czasami najbardziej proste rozwiązania są najtrudniejszymi do odgadnięcia. Pokiwała głową, przez swoją głupotę.
-Dobra panowie, moja wampirza natura się we mnie budzi. Głodna jestem. – Powiedziała, uśmiechając się. Jej czerwona szminka idealnie podkreślała białe i lśniące, teraz już dłuższe zębiska.
avatar
Samanta Seyda


Rasa : Wampir
Wiek postaci : 357
Stan cywilny : Póki co, wolna.
Zawód : Szpieg / Informatorka
Liczba postów : 22
Join date : 04/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t59-samanta-seyda#66 http://firenzepbf.forumpl.net/t66-samanta-seyda#76 http://firenzepbf.forumpl.net/t64-i-nie-licz-ze-zadzwonie-jutro http://firenzepbf.forumpl.net/t63-kiedy-nie-laczy-nas-juz-tylko-wspolna-impreza#72

Powrót do góry Go down

Re: Barek z alkoholami - parter

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach