Louisa Salerno

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Louisa Salerno

Pisanie by Louisa Salerno on Wto Kwi 05, 2016 9:49 pm


Louisa Francessca Salerno



Data i miejsce urodzenia:
25.04.1990 rok. A urodziła się w kraju swojej matki, we Francji, dokładniej mówiąc to w stolicy – Paryżu.
Miejsce zamieszkania:
Rodzinna posiadłość znajduje się we Francji. Jednak na studia przyleciała do Włoszech, rodzinne kraju ojca, gdzie postanowiła się osiedlić... na razie na stałe.
Zawód:
Pani doktor! Specjalizacja – chirurgia.
Wizerunek:
Natalie Portman
Rasa:
Ludź vel Człowiek
Stan cywilny:
Eee... brak.


Charakter


Pogodna i niemalże zawsze otwarta dziewczyna, rzadko ją można wytrącić z równowagi. Czasami wydaje się być jednak zagubioną dziewczyną, która szuka czegoś w swoim własnym świecie, do którego ucieka. Czasami trzeba poszaleć, żeby nie zwariować. Zaczęła uciekać do swoje świata, odcinając się od społeczeństwa ze względu na swoją mroczną przeszłość z dzieciństwa. Do dziś przez to wydarzenie boi się ciemności, a właściwie tego, co się w niej kryje. Cóż z tego, że ma już dwadzieścia pięć lat? Każdy przecież w życiu ma swoje strachy i obawy. Dla Louisy jest to ciemność...
Szybko nawiązuje relacje z ludźmi ze względu na swą otwartość oraz przyjacielskość. Nie jest jednak głupiutką i naiwną dziewczyną (tak uważa, ale jaka jest prawda...? Wiedzą to tylko ci, co ją znają). Jest charyzmatyczna i... zdaje sobie sprawę ze swojej urody. Można powiedzieć, że lubi flirtować z mężczyznami, wykorzystując swoje wdzięki. Ale tylko raz zdecydowała się na bliższy związek i bliskość z mężczyzną, przez którą do dziś cierpli. Mężczyzna ten jest praktycznie poza jej zasięgiem, ale wciąż nie potrafi zapomnieć o przeszłości. Starała się z tego wyleczyć, wdając się w krótsze i nic nie znaczące romanse, jednak nie potrafiła zaangażować się w nie fizycznie, a emocjonalnie w ogóle nie zamierzała się angażować... Zresztą studia, a obecnie praca, pochłonęły ją na tyle, że nie miałaby czasu na zabawę w związki. Nie można jednak powiedzieć, aby... nie marzyła o gorącym i szalonym romansie! W końcu w jej żyłach płynie też włoska krew, pomieszana z francuską. Zatem jest to istna mieszanka wybuchowa!
Mimo ciężaru problemów i strachu przed stworzeniami nocnymi, jej twarz zazwyczaj rozświetla pogodny uśmiech. Sympatyczna i pogodna dziewczyna, która potrafi zarażać swoją optymistyczną naturą. Kiedy nie jest w stanie poradzić sobie z problemami, dopiero wtedy szuka u innych pomocy. Jednak rzadko sięga po pomoc, stara się nie zarzucać nikogo swoimi problemami. W końcu każdy posiada swoje problemy. Współczesny świat jest wręcz zanurzony w jednym, wielkim problemie...
Kiedy już coś sobie postanowi, obierze cel, będzie ku niemu dążyć zdeterminowana. Choć nie po trupach. Nie po to studiowała medycynę, poświęcając wiele lat swego życia, nie po to skupiała się na okazywaniu empatii, aby kosztem innych osiągnąć swoje marzenia.
Spontaniczna i utalentowana dziewczyna. Nie lubi siedzieć w jednym miejscu bezczynnie, czekając aż wszystko samo się rozwiąże. Wszędzie i we wszystkim z chęcią brałaby udział. Ciekawa świata i zachłanna na nową wiedzę, dzięki czemu szybko się uczy.
Czy wie o istnieniu wampirów? Tak, choć wolałaby nie wiedzieć. Jaki ma do nich stosunek? Ciężko jednoznacznie określić... Prawdopodobnie wszystko zależy od samego wampira. Jest do nich jednak bardzo uprzedzona - niemal jak panna Bennet do pana Darcy'ego! Nic dziwnego, skoro matka została zamordowana na jej oczach. Właściwie nie tylko zamordowana, ale także paskudnie torturowana. Louisa mogła jedynie siedzieć w szafie, która miała zapewnić jej "bezpieczne schronienie", i patrzeć na oprawcę matki, z której nic ostatecznie nie pozostało...


Biografia



I

Rodzice Louisy wydawali się zwykłymi ludźmi. Jednak jej ojciec należał do stowarzyszenia łowców, którzy polowali na wampiry. Zresztą w rodzie ojca, choć byli to głównie mężczyźni, zajmowali się łowieniem nocnych istot. Dzięki temu mogli przekazywać dalej swoją wiedzę czy kształcić swoich potomków na łowców. Większość łowców to samotnicy, jednak ród Salerno nieco się różni od pozostałych łowców. W końcu są Włochami, uważają, że więzi rodzinne są potrzebne w życiu i pomagają w pracy, a nie przeszkadzają... Szczególnie, że dbają o swoją anonimowość, aby członkom rodziny nic strasznego się wydarzyło: porwania, tortury, przemiana w wampira, przetrzymywanie gdzieś... były im obce wśród członków rodziny. Sami jednak nie raz padali ofiarami takich okrucieństw. Jest to jednak całkiem inna historia. Skoro udawało się utrzymywać w tajemnicy ród łowców przez kilka pokoleń, to może utrzyma się to nieco dłużej.
Matka pochodziła z całkowicie normalnej rodziny. Ich korzenie sięgają potomków francuskich, choć nie należy do żadnej arystokracji. Jej matka była po prostu panią prawnik, bardzo wziętą. Zajmowała się głównie sprawami polityków... choć pewnego wieczora trafiło jej się zadanie od wampira, o czym nie miała pojęcia. Mąż co prawda nie ukrywał przed nią swojego zajęcia, a co za tym idzie kobieta doskonale zdawała sobie sprawę z istnienia istot nadnaturalnych... Nie potrafiła jednak rozpoznawać ich. Nikt jej pod tym względem nie instruował. Przecież działalność łowiecka była ściśle tajna. Mężczyzna jednak nie przewidział, że wampiry mogą zaatakować bez przyczyny. Łowca, a dał się zaskoczyć. A ponoć znał naturę wampirów...
Matka Louisy nie narzekała, kiedy jej męża prawie nigdy nie było w domu. Wiedziała doskonale z czym wiąże się jego "zawód". Za każdym razem, kiedy wyruszał z następną misją, bała się, że już nie powróci do domu. Nigdy nie robiła mu wyrzutów po powrocie. Witała go z uśmiechem na twarzy i zamykała w swych ciepłych ramionach, by ulżyć mu w cierpieniu. O nic także nigdy nie pytała. Wiedziała, że to, co przeżywa w swojej "pracy" nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy, nawet jeśli w taki sposób ratuje ludzkie życie. Zresztą sama nie chciała słuchać, w jaki sposób pozbawia życia wampirów. I czy na pewno były to tylko wampiry... Nie raz i nie dwa musiała łatać rany swojego męża. Z wykształcenia była prawniczką, to fakt, ale kiedy mąż wraca cały zakrwawiony i ledwo stoi na nogach, walcząc z każdą minutą o życie (może nie tak dosłownie, ale zawsze dramatyzowała), musiała nauczyć się chociaż podstawowych rzeczy, aby zszywać mężowskie rany. Pod wpływem matki mała Louisa właśnie w taki sposób zapragnęła pomagać ludziom - być lekarzem.
Z matką spędzała bardzo dużo czasu; pomagała mamie w pieczeniu ciasteczek, razem chodziły na spacery, razem wychodziły na plac zabaw, gdzie Louisa bawiła się beztrosko, ciesząc swoim dzieciństwem. Razem też czasami zszywały lżejsze rany łowcy. Wydawać by się mogło, że nic nie zamąci rodzinnego spokoju i szczęścia. Ale różne wypadki chodzą po ludziach...

II

Kiedy tak we dwie czasami wracały wieczorną porą do domu po spacerze lub wspólnych zabawach na placu zabaw, nawet nie zdawały sobie sprawy, że są śledzone. Oczywiście uwagę przede wszystkim przykuwała matka dziewczyny - Francessca. Najwyraźniej stworzenie nocne nie gustowało w żadnej mierze w dziecięcej krwi, albo tym razem miał ochotę na dojrzalszą, pyszniejszą, nieco starszą krew. Wiadomo... o gustach ani preferencjach się nie dyskutuje, a już tym bardziej o gustach wampirów. Należało jednak zwrócić uwagę na to, że kobieta nosiła pod swoim sercem dziecko. Drugie dziecko. Oczywiście wiedziała o tym fakcie i zamierzała powiadomić o tym swojego męża, kiedy tylko ten bezpiecznie powróci do domu. Żywiła przeogromną nadzieję, że wróci. Zawsze tak myślała, nie zastanawiając się nad tym, co to będzie, jeśli nie powróci. Była optymistką, chorobliwą, i właśnie tę cechę odziedziczyła po niej Louisa.
Wampir, który od kilku tygodni obserwował swoją nową ofiarę, postanowił nie przerywać tak szybko swojej zabawy. Był urodzonym myśliwym i wolał pierw poznać swą ofiarę przed ostatecznym atakiem. W ten sposób poznawał ludzką psychikę, zaznajamiał się z nią, ale także bliżej poznawał ofiarę, nim zatopi w niej kły i do resztki wyssie krew.
W końcu postanowił udać się do Francessci jako jej potencjalny klient, potrzebujący pomocy prawnika. Na poczekaniu wymyślił sprawę rozwodową i problem z podziału dość pokaźnego majątku. Kobieta niechętnie przyjęła zlecenie, ale coś dosłownie kazało jej zająć się tą sprawą. Wszystko szło dobrze - dla wampira. Zadbał o to, aby mieć pod ręką takową "żonkę", z którą miał się rozwieść. Wyglądało to bardzo realnie, więc nic dziwnego, że zawzięta pani prawnik wpadła w pułapkę. Gdyby chociaż mąż zadbał o jej podstawową wiedzę o wampirach, możliwe że poinformowałaby go o ewentualnym zagrożeniu. Bo cóż może uczynić sama, niewinna, bezbronna kobieta przeciwko uzbrojonemu w zęby i po zęby wampira? Nic.
Pewnego wieczora, kiedy siedziała sama w swoim gabinecie, gdzie zajmowała się pracą, usłyszała dziwne dźwięki. Była sama w domu, nie licząc swojej córki, bo przecież mąż jeszcze nie wrócił. Z tego co było jej wiadomo, miał powrócić następnego wieczora... Czyż to nie ironia losu? Łowca, powracający pod kilku tygodniach do domu, po pochwyceniu lub zapolowaniu na kilka wampirów, zastaje zmasakrowane zwłoki żony przy ich łóżku i przerażone dziecko, tulące do siebie szczątki wyglądające jak szmaciana lalka. Taki widok wstrząśnie każdym, nawet łowcę. Szczególnie, że to była jego żona. Aczkolwiek ciężko było się w ogóle połapać, gdzie była kiedyś twarz a gdzie stopy, więc dopiero badania DNA potwierdziły tożsamość szczątek zwłok.
Francessca siedziała przy swoim biurku i usłyszała hałasy. Wiedziała, że to nie Louisa, ponieważ dziewczynka zasnęła na kanapie, przy matce. Kobieta otworzyła szufladę i wyjęła broń palną, wiedziona jakimś przeczuciem. Była to najzwyklejsza broń, nikt przecież nie przypuszczał nawet w snach, że kiedyś jakiś wampir nawiedzi tę spokojną i Bogu winną rodzinę.
Udała się w stronę dochodzących dźwięków. Oczywiście wampir czynił ten hałas specjalnie, aby zwabić do siebie ofiarę. Aby ją przerazić. Aby uciekała. Aby poczuł ten zapach przerażenia w jej krwi, krążącej wściekle po ciele. O tak, to trzepoczące się serduszko niczym motylek w drobnej klatce piersiowej, którą można zmiażdżyć byle dotknięciem. Spojrzał na nią diabelskim wzrokiem... Kiedy Francessca rozpoznała w mężczyźnie swego klienta, początkowo odetchnęła z ulgą i ukryła za sobą broń, aby go nie przestraszyć. Jednak człowiek ten miał szalone spojrzenie. Spoglądał na nią, jakby zamierzał ją... zjeść. I to dosłownie! Może to jakiś fanatyk Hanibala Lectera?
Ruszył w stronę kobiety. Ta zacisnęła mocniej dłoń na trzonku broni i ruszyła pędem w stronę biura. Wampir nie gonił jej. Rozkoszował się tą chwilą, pozwalając kobiecie uciec do innego pomieszczenia. Bo niby jakim cudem mogłaby uciec przed wampirem, który ją wywęszy? Możliwe, że zdawała sobie już sprawę z tego, z czym ma do czynienia.
Wpadła do biura i od razu się zabarykadowała. Podstawiła pod drzwi pierw szafki. Oczywiście przesunięcie ich nie było łatwe. Następnie w ruch poszło biurko, a ostatnią rzeczą było obudzenie córki i kazanie jej schować się w szafie i nakazanie, aby pod żadnym pozorem z niej nie wychodziła. Nie zależnie od tego, co by się nie działo. Cóż, działała instynktownie. Choć pewnie ktoś na jej miejscu uciekłby do innego pomieszczenia, aby odciągnąć mordercę od swojej córki. Najwyraźniej szanowana pani prawnik w tamtym momencie nie grzeszyła inteligencją.
Louisa nie wychodziła z szafy tak, jak ją o to matka prosiła. Zwinęła się niemal do pozycji embrionalnej i zasłoniła sobie uszy, aby nie słyszeć krzyków, wrzasków, pisków matki, ani dziwnego charkotu napastnika. Jedynie raz rzuciła spojrzeniem na zmasakrowane zwłoki matki, dostrzegając te dziwnie świecące się źrenice przez szparę drzwi szafy... Wampir zostawił jednak Louisę w spokoju. Zdobył ofiarę, która go interesowała i nie zaatakował pięcioletniej dziewczynki. Przynajmniej nie w tamtej chwili. Zamierzał stać się jej mrocznym prześladowcą. Zobaczyć, jak potoczy się ludzkie życie tej drobnej i niewinnej istoty zwanej dzieckiem. Zabawił się kosztem Louisy, aby zrujnować jej przyszłość. Aby patrzeć, jak się stacza. A kiedy osiągnie już apogeum dna... dorwać ją i zniszczyć w równie brutalny sposób, co matkę. Czyż to nie była prawdziwie chora zabawa, prowadzona przez wampira?

III

Można się jedynie domyślać, jaki horror przeżywała mała dziewczynka i jej ojciec. Ojciec, który właściwie po śmierci żony całkowicie pogrążył się w swoją pracę, zapominając o Bożym Świecie. Nawet Lousia, tak bardzo podobna do matki, nie była w stanie uleczyć jego bólu. Wręcz stała się zjawą dla ojca. Unikał jej jak ognia. Nie mógł i nie chciał na nią patrzeć, bowiem kiedy zaczęła dorastać, coraz bardziej przypominała matkę. Z każdym dniem stawała się młodszą kopią Francessci, przyprawiając ojca o mdłości. Z czasem jednak mężczyzna przekonał się do córki. Ból powoli zaczął ustępować. Zrozumiał także, że nie była to wina dziewczynki. W końcu i ona przeżyła wielką tragedię. Tym bardziej, po takiej wielkiej traumie, nie chciał, aby poszła jego śladami i została łowczynią.
Kiedy Louisa weszła już w wiek szkolny, ojciec zadbał o jej wykształcenie. Uczono ją języka ojczystego matki (francuskiego) i pogłębiano wiedzę na temat języka włoskiego, który był ojczystym językiem ojca. Dzięki temu dziewczynka stała dwujęzyczną istotą. Nie zaniedbywano także nauki innych języków, jak chociażby angielskiego, który obecnie nie należał już do kategorii "obcych". Zadbano także o najlepszych nauczycieli śpiewu. Cała rodzina ukrywała tę małą tajemnicę o morderstwie Francessci, jakby nic się nigdy nie wydarzyło. Dosłownie wymazano kobietę z domu na polecenie ojca. Nie było w nim żadnych pamiątek, zdjęć, obrazów, ubrań... nic, co kiedykolwiek należało do kobiety. Uznał, że w ten sposób Louisę ominie trauma. Ale dziewczynka ciągle dopytywała o matkę, więc problem wcale nie zniknął.
Ojciec zadbał jednak o to, aby Louisa nauczyła się chociaż podstaw samoobrony. Nie chciał popełnić tego samego błędu, co w przypadku żony. Wiedział jednak, że przy prawdziwym starciu potężnego wampira, dziewczyna nie będzie miała żadnych szans, znając zaledwie parę chwytów, które właściwie mogłyby ją uchronić przed kieszonkowcem. Wiedział, że prawdziwe "wyszkolenie" nastąpi dopiero wówczas, gdy Louisa dorośnie. Wówczas zamierzał zdradzić córce istnienie mrocznych istot i przekazać jej podstawową wiedzę, jak je unieszkodliwiać. Nie po to, aby została łowcą, nie chciał tego, nie chciał, aby jedyne dziecko zostało zamordowane, ale po to, aby mogła się obronić i wyjść zwycięsko ze starcia.
Z wiekiem zaczęły powracać do niej koszmary z dzieciństwa. Krew, matka, zamordowanie matki z zimną krwią i znów krew. Zakrwawione kły i złowieszczo błyszczące źrenice. Diabelskie oczy...
Po tych snach jeszcze bardziej obawiała się nocy, bała się, że znów po przyjdą, leczy tym razem po nią, nie po matkę. Ale kto? Kim właściwie oni byli? No właśnie, nie wiedziała. Ojciec milczał niczym grób. Reszta rodziny udawała, że nie wie, o co chodzi...
Zaczęła zakradać się do pracowni ojca. Widziała jak godzinami przesiadywał tam nad książkami, zeszytami, rysunkami. Jak trzymał tam różne drewniane skrzyneczki, ozdobne, starodawne lusterka, które były dwa razy starsze od ojca Raz widziała nawet, jak do tej drewnianej skrzyneczki chowa coś, co przypominało kij, ale z jednej strony kij ten miał zaostrzony szpikulec.
Ciekawość ją zżerała od środka. Nie potrafiła długo usiedzieć. Zawsze lubiła się uczyć i dużo czytać, więc kiedy zobaczyła opasłe tomiska, postanowiła przeczytać niektóre z nich.
I tak przeczytała kilka książek o łowcach, znalazła także wzmiankę o rodzie ojca - Salerno. Natrafiła także na rodowe dzienniki, prowadzone od pokoleń, w których wyjaśniane były tajemnice wampirów... Lecz bez fachowej pomocy nie wiele z tego zrozumiała. Zapragnęła dowiedzieć się znacznie więcej. Dowiedzieć się, kim są łowcy i jakie mają powiązania z wampirami. Dowiedzieć się, kto zamordował jej matkę i dlaczego. Chciała porozmawiać o tym wszystkim ze swoim ojcem, ale wiedziała, że zezłościłby się, gdyby odkrył, że myszkowała w jego gabinecie. Nie domyśliła się nawet, że ojciec sam ją ku temu popchnął. Znał ciekawskość swojej córki. I tylko w taki sposób potrafił przekazać jej na razie podstawowe wiadomości.
Dopiero kiedy Louisa ukończyła czternasty rok życia, ojciec wszystko na spokojnie wyjaśnił dziewczynie prawdę. O matce. Wampirach. O tym kim jest i czym się zajmuje. Nauczył ją rozpoznawania nocnych istot oraz podstawowych sztuk walk, które miałyby jej pomóc, spowalniając wampira, a jej dając szansę na ucieczkę lub atak. Prosił, aby zawsze od tej chwili, nosiła przy sobie lusterko i wodę święconą. Nie chciał, żeby zabijała wampiry. To miało je jedynie okaleczyć lub spowolnić.

IV

Burzliwe czasy nie minęły nawet wówczas, gdy postanowiła odwiedzić rodzinny kraj ojca - Włochy. Postanowiła studiować medycynę we Florencji, co ojciec poparł bardzo gorąco. Po śmierci żony i po oprzytomnieniu po tym zdarzeniu, łączyła go z Louisą silna więź. Nigdy jednak nie przestał polować na wampiry. Nie mógł tylko zrozumieć, dlaczego wybrała akurat Florencję. Miasto najbardziej zamieszkane przez wampiry. Możliwe, że chciała bliżej poznać te istoty i nie zamierzał jej w tym przeszkadzać. Ostrzegł ją jednak przed wampirami, ich sztuczkami i jak ewentualnie powinna się przed nimi bronić.
Nie wspomniał jednak, jak powinna poradzić sobie z kłopotami miłosnymi, które po raz pierwszy nawiedziły ją, kiedy rozpoczęła studia we Florencji...
Nie wiedziała nawet, kiedy dokładnie się w nim zakochała. Czy wierzyła w miłość od pierwszego wejrzenia? Sama nie wiedziała. Nigdy nie miała czasu na zajmowanie się takimi sprawami. Pochłonięta była nauką w szkole, a potem nauką, jaką serwował jej ojciec. Pierwszy raz, jakiekolwiek doświadczenia miłosne, spotkały ją dopiero na studiach, kiedy poznała Sebastiana. Silnie zaangażowała się emocjonalnie w tę znajomość, choć wiedziała, że pochodził z Anglii i że w końcu do niej powróci. Do Włoszech przyjechał zaledwie na rok, ze względu na wymianę studencką. Jej związek z Sebastianem Wardem trwał tylko rok, ale był to najpiękniejszy rok w jej życiu. Chwile te wydawały się ulotne, jakby snem. Snem, który trwał tak krótko i z którego ktoś gwałtownie ją przebudził. Nigdy jeszcze nikogo tak silnie nie kochała. Cieszyli się każdym możliwym dniem, zupełnie jakby jutro miało nie nadejść. Ale dzień wyjazdu Sebastiana zbliżał się wielkimi krokami. A im bliżej, tym Louisa ciężej to znosiła. Płakała po nocach, w łazience, mając nadzieję, że Sebastian nie zorientuje się, że przepłakała pół nocy. Nie oszukujmy się jednak - mężczyźni palcem robieni nie są i na pewno dostrzegał jej wielkie sińce pod oczami spowodowane łzami, zmęczeniem i niewyspaniem. Nie chciała, aby wracał do Anglii, ale też miał swoje życie: rodzina, studia, miał tam zacząć pracę. Wszystko miało się dla niego dopiero zacząć. A Louisa? Był naiwną dziewczyną, rozpaczliwie go kochającą i zaczynającą dopiero swoje studia. Mogłaby z nim polecieć. Mogłaby się udać do Anglii za nim, porzucając swoje marzenia o medycynie. Wiedziała jednak, że Sebastian nie wybaczyłby sobie tego nigdy. Ani sobie ani jej. Nie pozwoliłby jej na porzucenie marzeń, wiedząc, jak tego pragnęła. Spakowałby ją i wsadził do samolotu, nawet gdyby miał ją zakneblować i wrzucić do walizki...
Oboje, z ciężkim sercem, podjęli decyzję o rozstaniu. I choć ani razu nie powiedzieli sobie, że się kochają, wiedząc, że prędzej czy później dojdzie do rozstania, oboje znali wzajemnie swoje uczucia. W dniu jego wylotu nie pojawiła się na lotnisku. Nie wiedziała, czy pragnął ją zobaczyć po raz ostatni, czy też nie. Nie znalazła w sobie jednak tyle sił, aby patrzeć, jak kolejna ukochana osoba w jej życiu odchodzi. Na zawsze...
Wielokrotnie zastanawiała się nad tym, czy nie poznał jakiejś kobiety w Anglii po powrocie. I choć utrzymywali ze sobą stały kontakt ani razu go o to nie spytała. Dlaczego? Cóż, to proste. Bała się odpowiedzi. Nie chciała wiedzieć, czy jakaś kobieta już zajęła jej miejsce. Czy się z nią kochał tak samo. Czy tak samo ją dotykał, patrzył... Nie chciała o tym myśleć, dlatego nie zapytała go. Sama zresztą starała się o nim zapomnieć. O miłości do niego. Tak bolesnej, a zarazem tak pięknej. Nigdy też nie straciła nadziei, że kiedyś się zobaczą. Ale ani ona ani on nie wyszli z propozycją spotkania. Louisa przecież skończyła już studia, więc nie było dla niej problemem polecieć do Sebastiana chociaż na kilka dni. Ale... nigdy jej do siebie nie zaprosił. Upewniła zatem sama siebie, że ułożył już sobie życie. Bez niej.
Miała zresztą inne problemy. Zaczęła właśnie nową pracę w szpitalu, a po pracy... starała się ustalić, kto był mordercą jej matki. Oczywiście bez wiedzy i aprobaty ojca. Zabiłby ją za to...


Ciekawostki



- jest pół Francuską po matce i pół Włoszką po ojcu. Rzadko posługuje się swoim drugim imieniem, które wybrał dla niej ojciec w chwili narodzin. Nawet kiedy zadomowiła się już we Włoszech, rzadko przedstawia się dwoma imionami, choć drugie o niebo bardziej pasuje do włoskiego klimatu...
- kocha zwierzęta, głównie koty. Sama jest właścicielką białego, puszystego kociaka. Nie znosi, kiedy ktokolwiek robi krzywdę żywemu stworzenie i nigdy nie przejdzie obojętnie obok cierpiącego czworonoga, dwunoga... Acz muchę czy inne insekty zabije. No bez przesady, aniołem to nie jest!
- jej rodzina nie należy do najbiedniejszych, jest średniozamożna. W czasie studiów medycznych ojciec wysyłał córce pieniądze, aby mogła się jedynie poświęcić nauce, nie przejmując się, jak związać koniec z końcem. Teraz jednak chciałaby stanąć wreszcie na własne nogi, mieć swoje mieszkanie i je samodzielnie utrzymywać.
- lubi podróżować, wcześniej nie miała czasu na zwiedzanie świata, ale po studiach, w wolnych chwilach, zamierza poznać bliżej świat.
- do pracy ubiera się bardzo elegancko: biała koszula, krótka, szarawa, plisowana spódniczka, a na to oczywiście kitel lekarski. Uwielbia nosić szpilki, jednak w tej pracy szpilki jedynie przeszkadzają, zatem nosi wygodne, sportowe obuwie, które zmienia po opuszczeniu pracy.
- na co dzień również stara się ubierać elegancko. Uwielbia nosić kobiece ubrania, dzięki czemu czuje się wyjątkowo piękna. Wówczas może pozwolić sobie na szpilki! Czasami jednak dla wygody zakłada luźniejsze ubrania, kiedy jest wyjątkowo zmęczona.
- kocha czytać, zna literaturę niemal z całego świata. Omal nie poszła na studia literaturoznawcze (bezrobocie wita)!
- od urodzenia, nie wiedząc dlaczego, kształtowała się w niej moc telekinetyczna… Nie bardzo wiedziała, co się z nią dzieje. Ten dar był dokuczliwy szczególnie, kiedy poszła do podstawówki. Nie potrafiła okiełznać swojej zdolności, jednak musiała sobie jakoś poradzić. Jak zawsze…
- jej ojciec jest łowcą wampirów. Zresztą w jego rodzinie ta tradycja jest przekazywania z pokolenia na pokolenie. Nie chciał jednak nakładać na swoją córkę takiego wielkiego brzemienia, wiedząc o jej zainteresowaniach medycznych. Zresztą mając jakąś wiedzę o wampirach, mogła bardziej pomóc ludziom zaatakowanym przez wampiry…
- zbyt wiele nie mogła pojąć z śmierci matki i zapamiętała jedynie strach, jaki przeszył jej ciało na widok nocnego stworzenia. Nie wiedziała, czemu było tyle krwi na twarzy mordercy, ani dlaczego jego oczy tak dziwnie się świeciły. Ojciec nie chciał jej wytłumaczyć czym są, nakazał jej jednak ich unikać i to szerokim łukiem. Z wiekiem zaczęła się coraz bardziej interesować tym, co pozostawało dla niej tajemnicą. Zarówno w filmie, literaturze jak i z muzyki czerpała całą wiedzę, jaką mogła posiąść, by móc wreszcie znaleźć dowody na istnienie wampirów. Często więc zakradała się do biblioteczki ojca, żeby czytać książki o mocach i samych wampirach, ale także łowcach. Nie rozumiała tego jednak zbyt dobrze. Domyślała się jednak, że tymi nocnymi stworzeniami, przed którymi ostrzegał ją ojciec, mogą być wampiry. Nie wiedziała natomiast, że już jednego z nich spotkała w wieku pięciu lat. W końcu i ojciec zajął się jej edukacją i "wyszkoleniem".
- wielokrotnie zastanawiała się, czy istnieje jakiś sposób na zatrzymanie przemiany człowieka w wampira. Prowadziła swoje własne badania w laboratorium, w tajemnicy, chcąc wynaleźć jakiś specyfik. Jednak prawdopodobnie posiada za małą wiedzę o wampirach… Na razie jej starania spaliły na panewce i nie znalazła żadnego specyfiku. Może jednak uda jej się wydłużyć ten proces, jak w Bladzie?
- ma dwie blizny po ukąszeniach wampira. Jedna znajduje się na obojczyku, prawie niewidoczna. Można ją wyczuć jedynie przez dotyk, kiedy przejedzie się dłonią w tym miejscu czuć zgrubienie. Druga blizna znajduje się na nadgarstku i jest bardziej widoczna.
- jest średniego wzrostu dziewczyną, bo mierzy sobie 167 centymetrów. Jednak kiedy inne kobiety ustawiały się w kolejce po wzrost czy wielkość cycków, Louisa ustawiła się w kolejce po inteligencję i rozum, dzięki czemu nie są jej straszne przedmioty ścisłe. Oprócz medycyny interesowała się także fizyką. Mimo to jest piękną kobietą (jak na człowieka, bo wampiry mają naturalny urok do przyciągania ofiar), o krągłych kształtach. Dba także o swoją szczupła figurę.
potrafi posługiwać się bronią białą, jednak jeszcze nie za dobrze (rozwinie się to fabularnie)
- potrafi pięknie śpiewać, często zatem ćwiczy swój głos.
- taniec to jej pasja.
- boi się ciemności i cierpi na arachnofobię
- w innych ludziach nie znosi obłudy i kłamstwa, szczególnie, że sama jest szczera... aż do bólu.
- uwielbia czerwone wino, białe... to już przecież zakrawa o alkoholizm!
- kawa... kawa to jak lek. Medycyna wymaga dużej ilości mocnej kawy, aby przetrwać dzień, nie zasypiając.
avatar
Louisa Salerno


Rasa : Człowiek
Wiek postaci : 25
Stan cywilny : Eee... Kiedyś miała swoją miłość...
Zawód : Chirurg.
Liczba postów : 12
Join date : 05/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t93-louisa-salerno#125 http://firenzepbf.forumpl.net/t98-louisa-salerno#142 http://firenzepbf.forumpl.net/t96-i-wanna-do-bad-things-with-you#140 http://firenzepbf.forumpl.net/t101-we-ll-be-fine-then-your-body-will-be-mine#150

Powrót do góry Go down

Re: Louisa Salerno

Pisanie by Liam Saunders on Sro Kwi 06, 2016 8:59 pm


Accettazione!

KARTA POSTACI WŁAŚNIE ZOSTAŁA ZAAKCEPTOWANA!

Przy okazji, prosimy o uzupełnienie profilu, a także założenie potrzebnych tematów, które ułatwiłyby komunikację z Twoją postacią (tj.: telefon, informator).
ŻYCZYMY PRZYJEMNEJ GRY!

avatar
Liam Saunders


Rasa : Człowiek
Wiek postaci : 38
Stan cywilny : xxx
Zawód : xxx
Liczba postów : 11
Join date : 03/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t53-liam-saunders#60

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach