Klub nocny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Klub nocny

Pisanie by Mistrz Gry on Wto Kwi 05, 2016 11:28 pm


Klub nocny





avatar
Mistrz Gry

Wiek postaci : 0
Liczba postów : 33
Join date : 16/03/2016

Powrót do góry Go down

Re: Klub nocny

Pisanie by Magnus Snow on Wto Kwi 05, 2016 11:37 pm

/ To jakoś po spotkaniu w lesie!
A tak się odpicował! oczywiście nie ma tego mikrofonu przy sobie xd

Magnus dopiero co zapoznawał się z miastem, jeszcze wciąż nie ogarniał wszystkich jej zakamarków i miejsc, do jakich mógł się udać. Zaś wczoraj załatwił sobie super hiper posesję i póki co musiał się wtajemniczyć we Florencję znacznie bardziej. Może i jest wampirem i nic go raczej nie zdziwi, niemniej o istnieniu czegoś takiego jak hybrydy nie miał bladego pojęcia. Ale skąd mógł to wiedzieć, skoro żyją one jedynie tutaj i nigdzie indziej? Ano właśnie. No, ale mniejsza z tym..
Następnego dnia Snow, kiedy tylko się obudził, coś nie dawało mu spokoju.. a mianowicie była to pewna dziewczyna, którą spotkał w lesie wczoraj późnym wieczorem, kiedy to szukał drogi do Florencji. Nie dość, że się nie bała łazić po mrocznym, ciemnym lesie całkiem sama, to jeszcze przypominała z wyglądu jego straconą miłość.. Początkowo nie mógł uwierzyć własnym oczom, lecz szybko zorientował się, że to nie była ona. Od razu wyczuł, iż jest zwykłym człowiekiem. Zatem odpada, bo gdyby to była jego ukochana i dalej by żyła, z pewnością byłaby tak jak on co najmniej wampirem, a tak.. nie miał wątpliwości, że to ktoś zupełnie inny. Ale nie to było najbardziej szokujące.. w jej obecności czuł się dziwnie, nie potrafił tego wręcz wyjaśnić. Dlatego nie potrafił przestać o niej myśleć. Jakaś niewyjaśniona siła zwyczajnie go do niej ciągnęła.. i nie tylko wygląd zewnętrzny miał na to wpływ. No, ale póki co nie miał ochoty się nad tym zbyt skupiać, bo niespecjalnie dobrze się z tym czuł i musiał koniecznie się w jakiś sposób wyżyć. Nie ma co, czas więc na jakąś rozrywkę! To był wręcz idealny dzień na zabawienie się, bo trzeba przyznać, iż chłopaka ogarniała straszna melancholia i jeszcze te bliżej nieokreślone uczucia, które powstały za sprawą Daisy.. No jak tak dalej pójdzie, chyba zwariuje. W związku z tym postanowił to czym prędzej zmienić. Lecz nic konkretnego nie przychodziło mu do głowy, a nie zamierzał spędzić całego dnia w domu, ani tym bardziej w samotności. Postanowił zatem ruszyć swe szanowne cztery litery i udać się dokądś, tak na totalnym spontanie, gdzie go tylko nogi poniosą. Zanim to zrobił, ogarnął się, aby jakoś wyglądać, no i popsikał ulubionymi perfumami. Gdy był już gotowy, wybył z ogromnej posesji, zamknął ją rzecz jasna na klucz, aby nikt nieproszony się tam nie wkradł. Nie wsiadał już do swojego samochodu, bo uznał to za zbędne, bo przypuszczał, że będzie dziś pijany na tyle, by potem nie być w stanie wsiąść za kółko. Nie przemieszczał się też w wampirzym tempie, ot zwyczajnym spacerkiem. Uznał, że takim sposobem prędzej wpadnie na jakiś ciekawy pomysł, niżeli biegnąc przed siebie z prędkością światła. Ponadto nie chciał się od razu ujawniać, bo był tutaj nowy i wolał by inni nie dowiedzieli się, iż jest wampirem.. no przynajmniej póki co.
Rozglądał się dookoła siebie, aby ogarnąć spojrzeniem każdy budynek w zasięgu wzroku. Po kilkuminutowej wędrówce diametralnie się zatrzymał tuż obok jakiegoś Nocnego Klubu. Przystawił sobie dłoń do brody, muskając ją delikatnie opuszkami palców. Postanowił właśnie tam się udać. Nie miał tylko pojęcia, czy spotka tam kogoś interesującego, czy znowu wszyscy się będą na niego jedynie gapić i nic ponadto. A, że nie miał nic lepszego do roboty, podjął szybko decyzję i zaryzykował. Skierował się do budynku. Chwilę później znalazł się tuż przy wejściu. Nacisnął na klamkę i pchnął drzwi do przodu. Przekroczył próg i wszedł do środka. Wewnątrz było już sporo osób, także po pomieszczeniu roznosił się głośny gwar. Chłopak wszedł głębiej, przepychając się przez tłumy. Jak zwykle większość istot poczęła kierować swe ciekawskie gały prosto na niego. Rzecz jasna płeć piękna głównie zwracała na niego uwagę, ostatecznie Magnus nie grzeszy urodą. Aczkolwiek nie przejął się tym w ogóle, tylko brnął dalej przed siebie. Obrzucił całe towarzystwo obojętnym spojrzeniem i na pierwszy rzut oka nie było tu nikogo przyciągającego uwagę. Dobrnął w końcu do lady, przy której usiadł, a jego wzrok skupił się na barmanie.
- Poproszę szklankę Jacka Danielsa z colą. - wydał z siebie ten typowy, zachrypnięty, zimny a jednocześnie wyprany z jakichkolwiek emocji głos. Mężczyzna stojący za ladą jedynie mu przytaknął, najwyraźniej nie przejmując się jego obojętnością i zaczął przygotowywać dla wampira złożone przez niego zamówienie. Magnus nie musiał czekać długo, bo kilka minut później miał przed sobą swój trunek. Od razu za niego zapłacił, coby potem przypadkiem o tym fakcie nie zapomnieć, co w jego przypadku dosyć często się zdarzało. Jak ten się zamyśli, bądź na coś zapatrzy, zapomina się i potem bardzo często wylatuje mu wiele rzeczy z głowy. Chwycił naczynie w dłoń, po czym zatopił swe wargi w alkoholu, powoli go sącząc. Zeskoczył z krzesełka przy barze i począł szukać sobie odpowiedniego miejsca dla siebie, ostatecznie usadawiając się przy jakimś bardziej oddalonym stoliku w głębi klubu. Westchnął cicho pod nosem, a oprócz tego troszkę się rozmarzył, wsłuchując w rytm muzyki, która wydobywała się z głośników, roznosząc się po całym lokalu. Był ciekaw, czy zdarzy się dzisiaj coś ciekawego i czy wreszcie przestanie doskwierać mu ta wszechogarniająca go nuda.

_________________
Magnus Snow
I am every dream you lost and never found..
avatar
Magnus Snow


Rasa : Wampir
Wiek postaci : 900
Stan cywilny : Sexy and free!
Zawód : Złodziejaszek/nierób
Liczba postów : 29
Join date : 04/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t58-magnus-snow#65 http://firenzepbf.forumpl.net/t65-magnus-snow#74 http://firenzepbf.forumpl.net/t62-just-don-t-call-me#70 http://firenzepbf.forumpl.net/t61-i-am-your-the-worst-nightmare-beware#69

Powrót do góry Go down

Re: Klub nocny

Pisanie by Iridion Purdy on Sro Kwi 06, 2016 12:16 am

//Początek początków. A tak się prezentuję, oczywiście bez wiosła

Dzień pracy zaczął się dla Purdy’ego zwyczajnie. Oczywiście od paru dni mieszkał ze swoimi psiakami w wynajętym apartamencie gdyż jego posiadłość spłonęła. No ale sam Iridion nie chciał do tego wracać. Żałował, że nie mógł przyjąć swojego przyjaciela i syna zarazem w dogodnych warunkach no ale Snow musiał mu to wybaczyć. Zresztą jako jeden z nielicznych wiedział, że Purdy stracił swój dom. Lecz niestety to należało do przeszłości. Iridion wstał normalnie i wyszedł jak zwykle ze swoimi psiakami. Oczywiście poprzedniego wieczoru umówił się, ze swoim szefem, że ma się do niego stawić po zadanie, które tylko Purdy mógł wykonać, bo żadnemu innemu osobnikowi się to nie udało. Jednak po samym obudzeniu się i ubraniu Iridion musiał najpierw wyjść z psiakami, a dopiero później mógł iść do pracy. Można powiedzieć, że spacery z psiakami były rytuałem mężczyzny i bez tego żaden dzień nie mógł się zacząć. Także Purdy skierował swoje kroki w stronę lasu by jego podopieczni mogli się wyganiać. Jakąś godzinę biegał ze swoimi psiakami i po tym przyjemnym spacerze wrócił do domu. Ubrał się odpowiednio do pracy i wyszedł z domu. Oczywiście w biurze był wcześniej od swojego szefa i jego sekretarka lekko się go obawiając zawołała koleżankę by posiedziały razem. Mężczyzna lekko pokiwał głową i zaczął się zastanawiać co takiego ważnego do przekazania ma mu jego szef. Gdy i on się zjawił kazał Purdy’emu odzyskać pewien dług lecz też ostrzegł by wampir na siebie uważał. Iridion skinął głową i wyszedł. Pod wskazanym adresem był dość szybko jednak gdy zapukał do drzwi powitała go ściana ognia, która niestety sięgnęła jego ramienia parząc boleśnie mężczyznę. Jednak to nie odpędziło wampira. Purdy poszukał innego wejścia do owego domu i wreszcie nie czekając na przeładowanie śmiercionośnej broni zastrzelił faceta i wziął pieniądze, które należały się jego szefowi. Jednak oparzenia jakie miał na przedramieniu bardzo go bolało. Jedyną rzeczą jaka mu przyszła do głowy to było zakrycie go czarnym zarękawem, który od czasu do czasu nosił jako jedną ze swoich ozdób. Po wykonaniu zadania poszedł wreszcie do domu. Walnął się na łóżko i usnął. Ból go osłabiał, a oparzenie jednak było naprawdę dość poważne. W końcu nie mogąc znieść bólu wybrał się na polowanie. Musiał kogoś zabić by jego rany zaczęły się goić. Oczywiście w tym celu wybrał się do lasu i bardzo szybko dopadł jakąś parę, którą wyssał do cna. Nie wiedział niestety, że tyle czasu zmitrężył na odpoczynek i polowanie pewnie złapałby się za głowę. No ale gdy wyszedł z lasu na jego koszulce widać było parę plamek krwi. I właśnie wówczas stwierdził, że musi się rozerwać. Co prawda chciał wrócić do dzielnicy, w której był dość bezpieczny i zaczął przechadzać się po niej szukając jakiegoś ciekawego miejsca do zabawy i gdyby nie zauważył, że ktoś podobny do Magnusa wchodzi do jednego z klubów to pewnie wrócił by do domu. Podążył więc za znajomą sylwetką i stanął przed nocnym klubem. Oczywiście lubił ten lokal. Był dla niego ważny z paru powodów i zawsze gdy chciał zapomnieć o całym świecie to zawsze tam właśnie lądował. Wreszcie wszedł do lokalu i jakoś odruchowo skierował swoje kroki do pomieszczenia, gdzie znajdowały się stoliki, po czym gdy zobaczył sylwetkę przyjaciela od razu się przy nim znalazł i zamówił sobie jakiś trunek.
- Whisky z colą proszę i trzema kostkami lodu. – powiedział do barmana, a gdy otrzymał swoje zamówienie spojrzał na Magnusa.
- Więc jednak zdecydowałeś się przybyć do Florencji? – zapytał aby tylko zacząć rozmowę. Chciał poznać motywy działania swojego syna. Oczywiście nie zamierzał na niego naciskać czy też wydobywać siłą żadnych informacji. Po prostu był ciekawy. Strasznie ciekawy co przygnało jego syna do miejsca, gdzie i on mieszkał.
avatar
Iridion Purdy

I'm your nightmare, baby
Rasa : Wampir
Wiek postaci : 930
Stan cywilny : Wdowiec
Zawód : Płatny Morderca
Liczba postów : 21
Join date : 04/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t60-iridion-purdy#77 http://firenzepbf.forumpl.net/t81-irydion-purdy http://firenzepbf.forumpl.net/t82-fallen-angel-calling#101 http://firenzepbf.forumpl.net/t68-we-don-t-have-to-make-friends#79

Powrót do góry Go down

Re: Klub nocny

Pisanie by Magnus Snow on Pon Kwi 18, 2016 9:51 am

Wampir przez cały czas obserwował otoczenie i z każdą minutą w Klubie Nocnym pojawiało się coraz więcej różnych istot. Początkowo nic się nie działo takiego, co mogłoby przykuć jakąkolwiek uwagę. Jednak nic w tym dziwnego, gdyż było jeszcze dosyć wcześnie, więc wszystko się dopiero rozkręcało, powolnymi kroczkami. A Snow co chwila upijał kolejne łyki swojego ukochanego whisky, przez co szklanka była coraz bardziej pusta. I niedługo będzie musiał sobie zamówić kolejną, bo ilość alkoholu, którą wypił do tej pory była zdecydowanie za mała. Ot miał ochotę dziś sobie trochę więcej wypić niż zazwyczaj. A co mu tam, raz może sobie pozwolić na odrobinę szaleństwa, czy nawet z czymś przesadzić, w tym przypadku z ilością procentów. Nie, żeby chlał na umór cały czas, bez przesady. Ale czasem miał ochotę poczuć ten „dobry stan” i się po prostu rozerwać, zabawić, aby zabić tą cholerną nudę, która go dosyć często tak bezczelnie dopadała, przynajmniej wtedy, gdy siedział sam. A trochę rozrywki jeszcze nikomu nie zaszkodziło, prawda?
Ludzie wewnątrz tego lokalu zaczynali się rozkręcać i wreszcie lepiej bawić, a nie zamulać jak to było do tej pory. Jednak najgorsze było to, że w zasięgu wzroku nadal nie widać było nikogo, kto mógłby się spodobać Magnusowi. Żadnej seksownej blondyneczki, ani nic z tych rzeczy. Same pasztety, bądź zajęte przez kogoś innego. No po prostu zajebiście. Westchnął ciężko pod nosem, ponownie przytykając szklankę z Jackiem do ust, biorąc tym razem znacznie większy łyk, niż wcześniej. A miał cichą nadzieję, że sobie dzisiaj potańczy z jakąś laską, albo facetem, tak o, by przestać tyle myśleć, a tu takie rozczarowanie. Cóż trudno się mówi. Nie dziś, to następnym razem, świat się przez to nie zawali. Wątpił, aby we Florencji brakowało pięknych kobiet i przystojnych mężczyzn. W takie coś nie uwierzy, nie ma takiej opcji. Najwyraźniej znalazł się w złym miejscu o nieodpowiednim czasie, ot co. W ostateczności skończy pod stołem, będąc nawalonym jak stodoła i tyle. Co tam, raz się żyje, skoro nie ma nic lepszego do roboty.
Mimo wszystko Magnus postanowił jeszcze trochę poczekać, bo może w przeciągu tych kilku godzin coś się w końcu ruszy. I tak nie miał nic do stracenia i tak, więc co mu szkodziło?
W pewnym momencie zaczął mieć takie dziwne przeczucie, że coś się dzisiaj jednak wydarzy ciekawego. Sam nie wiedział, skąd mu się to wzięło. Przez to wszystko tak mocno się zamyślił, że kompletnie nic do niego nie docierało, tak jakby „odpłynął” do swojego świata marzeń. W związku z tym szklanka z whisky nadal nie została do końca opróżniona, pomimo iż zostało w niej już zaledwie kilka małych łyczków. Pewno gdyby nie odciął się od świata zewnętrznego, już dawno zamówiłby sobie następną kolejkę.
Z tych jego głębokich przemyśleń wyrwał go tak dobrze mu znany głos pewnego mężczyzny. Mianowicie Iridiona. Wtedy ocknął się dostatecznie i odwrócił do wampira. Na jego usta wdarł się delikatny, praktycznie niedostrzegalny uśmiech.
- Jak widać.. Poleciłeś mi to miejsce, więc uznałem, czemu nie.. i oto jestem. Tak, też cieszę się na twój widok.. - wywrócił oczyma, kiedy mówił ostatnie zdanie, ale no ani dzień dobry, ani pocałuj mnie w dupę.. dlatego wypowiedział to w dość sarkastyczny sposób, ale taki już poza tym był i Ashley powinien być do tego przyzwyczajony. Przypomniał sobie o alkoholu, więc opróżnił wreszcie do końca szklankę, po czym wyciągnął rękę w kierunku barmana, coby zamówić sobie znowu to samo.
- Wprawdzie wciąż nie wiem, gdzie co jest, ale powoli odkrywam wszelkie miejsca, więc lada chwila i będę miał wszystko obcykane, zresztą wiesz doskonale, jak dobrą orientację w terenie posiadam. - dodał po krótkiej chwili, tym razem nieco milej, wyginając usta w nieco szerszym uśmiechu. Nie widział problemu, by się z nim podzielić swoimi odczuciami i motywami, jakie nim kierowały. W końcu znali się od dawna, to ktoś, kto był w stanie dotrzeć w jakimś stopniu do Magnusa i jako jeden z nielicznych miał dla niego większe znaczenie.. - Poza tym chciałem stabilizacji, zatrzymać się gdzieś na dłużej.. I coś czuję, że Florencja to strzał w dziesiątkę. - wyjaśnił pokrótce, tym samym powinien zaspokoić jego ciekawość. Lecz póki co nie mówił mu nic o tej dziewczynie, którą niedawno w lesie spotkał.. mieli mnóstwo czasu, by nadrobić zaległości i do tego drobnego aspektu także dojdą. - A u ciebie widzę, że lekko nie było.. ciężka noc? - rzucił na sam koniec, widząc jego dość niemrawą minę. Przed nim nic się nie ukryje i Purdy na bank o tym doskonale zdawał sobie sprawę. Od razu rzucało mu się w oczy, że coś jest nie tak i miał nadzieję, że sam nie będzie musiał ciągnąć go za język i mu grzecznie wszystko wyjawi.

_________________
Magnus Snow
I am every dream you lost and never found..
avatar
Magnus Snow


Rasa : Wampir
Wiek postaci : 900
Stan cywilny : Sexy and free!
Zawód : Złodziejaszek/nierób
Liczba postów : 29
Join date : 04/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t58-magnus-snow#65 http://firenzepbf.forumpl.net/t65-magnus-snow#74 http://firenzepbf.forumpl.net/t62-just-don-t-call-me#70 http://firenzepbf.forumpl.net/t61-i-am-your-the-worst-nightmare-beware#69

Powrót do góry Go down

Re: Klub nocny

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach