DOM LOUISY SALERNO

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

DOM LOUISY SALERNO

Pisanie by Louisa Salerno on Czw Kwi 07, 2016 1:01 am

Znajduje się tuż nad rzeką Arno, skąd rozpościera się piękny widok na drugą stronę miasta. Rzeka przepływa przez całą szerokość miasta, więc spokojnie można się osiedlić we wschodniej części miasta, gdzie wynajem domków jest tańszy.

DOMEK Z ZEWNĄTRZ

Jest to domek w jednej z zabytkowych kamienic, których we Florencji nie brakuje. Z drugiej strony mieszkania roztacza się piękny widok na rzekę i nabrzeże.

Salon

Drzwi wejściowe prowadzą do malutkiego przedpokoju, jasno i przytulnie urządzonego. Jest to malutki skrawek mieszkania, gdzie znajduje się lustro, szafeczka na buty oraz wieszaki na garderobę wierzchnią. Stąd też od razu wchodzi się do Salonu.

Sypialnia Louisy

To właśnie z sypialni właścicielki roztacza się widok na rzekę Arno. Jest także wyjście na tarasik, na którym można sobie usiąść i wypić poranną kawę nad rzeką, w towarzystwie ciszy i spokoju.

Taras


Sypialnia gościnna

Sypialnia ta znajduje się niemal tuż przy salonie i jest przeznaczona dla niezapowiedzianych lub zapowiedzianych gości.

Kuchnia z jadalnią


Łazienka



Ostatnio zmieniony przez Louisa Salerno dnia Czw Kwi 07, 2016 8:17 pm, w całości zmieniany 4 razy
avatar
Louisa Salerno


Rasa : Człowiek
Wiek postaci : 25
Stan cywilny : Eee... Kiedyś miała swoją miłość...
Zawód : Chirurg.
Liczba postów : 12
Join date : 05/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t93-louisa-salerno#125 http://firenzepbf.forumpl.net/t98-louisa-salerno#142 http://firenzepbf.forumpl.net/t96-i-wanna-do-bad-things-with-you#140 http://firenzepbf.forumpl.net/t101-we-ll-be-fine-then-your-body-will-be-mine#150

Powrót do góry Go down

Re: DOM LOUISY SALERNO

Pisanie by Louisa Salerno on Czw Kwi 07, 2016 1:29 am

Dziewczyna właśnie skończyła swoją nową pracę w szpitalu. Pracowała tam dopiero od niedawna, ledwo skończyła staż, który, na szczęście, został przedłużony i mogła zostać w szpitalu na dłużej, a już wydarzyło się kilka wypadków. Przywieźli mężczyznę dotkliwie pogryzionego. Oczywiście policja uznała, że to jakieś duże zwierzę, może agresywny pies? Jednak Louisa domyślała się prawdy. Znała takie rozległe, paskudnie wyglądające rany. Kiedy został przewieziony do szpitala był w tak poważnym stanie, że omal nie zszedł, kiedy wysuwali go z karetki. Lekarze, w tym i Louisa, musieli szybko reagować. Co prawda dziewczyna dopiero nabywała doświadczenia, zatem lekarze pozwalali jej w głównej mierze przyglądać się całemu procesowi oczyszczania rozległych ran. Przypadła dziewczynie jednak najpaskudniejsza praca - zszywanie. Postarała zrobić się to uczynić najmniej inwazyjnie, żeby mężczyźnie nie pozostały paskudne blizny. Sama zresztą nosiła dwie blizny po ugryzieniu wampirów.
Ale na tym dzień jej dyżuru się nie zakończył. Przywieziono jeszcze kobietę, która nie padła ofiarą wampira, ale... człowieka. Pijany w trzy dupy wsiadł za kierownicę i wjechał w przystanek autobusowy, miażdżąc jedną osobę, która zginęła na miejscu. Natomiast tę kobietę przewieziono do szpitala, z ciężkimi obrażeniami wewnętrznymi. Tym razem Louisa była potrzeba lekarzom. Nawet nie wybrzydzali, że nie ma doświadczenia. W tym całym rozgardiaszu, zaczęli ją nareszcie traktować jak równą sobie. Ale zapewne było to jednorazowe niedopatrzenie. Kobieta omal nie umarła im na stole operacyjnym, a sam zabieg trwał naprawdę długo. Zresztą przez cały dzień coś się trafiało. Na szczęście taki ciężki przypadek, jak tej kobiety, trafił się tylko raz. Ale kiedy pójdzie za dwa dni na kolejny dyżur, na pewno przydarzy się coś równie przeraźliwego.
Louisa wybrała tę pracę, aby nieść pomoc innym. Nie przewidziała jednak, że początkowo nie będzie mogła przywyknąć do ich cierpienia. Gdyby tylko miała ku temu środki, ulżyłaby każdemu istnieniu... Ale nie mogła sobie na to pozwolić.
Zmęczona Louisa dotarła wreszcie do swojego domu we wschodniej części domu. Nie miała sił na nic. I choć była cholernie głodna, i choć czuła się cholernie brudna i śmierdząca krwią, nie miała sił wejść nawet pod prysznic. Jedyne, o czym teraz marzyła, to relaks i sen. Długi, potrzebny jej organizmowi sen. Pierw włączyła sobie muzykę i nastawiła na zespół Deftones, wybierając piosenkę Digital Bath, która ją uspokajała. Wyjęła ze swojego barku butelkę czerwonego wina, które tak uwielbiała, i otworzyła ją. Ledwo wepchnęła korkociąg we wnętrze korka, bo naprawdę ledwo żyła. A jak śmiesznie wyglądało jej... ciągnięcie!
Nalała sobie nieco do kieliszka i usiadła na kanapie w salonie. Rozsiadła się wygodnie, wręcz zapadając głębiej w miękką i jakże wygodną kanapę. Oparła głowę o miękkie poduszki zagłówki i sączyła wino. Nie wiedziała nawet, kiedy usnęła, gdy zbudziły ją wibracje telefonu. Nieprzytomnym jeszcze wzrokiem spojrzała na telefon. Serce zabiło jej mocniej. Może to Sebastian? Może w końcu się odezwał? Miała mu tyle do powiedzenia! Zastanawiała się w ogóle, dlaczego przez ostatnich kilka dni w ogóle się do niej nie odzywał. Zostawiła mu tyle smsów! Tyle razy nagrywała mu się na pocztę... Może... może chciał, żeby dała mu wreszcie święty spokój?
Muzyka zmieniła się na Passengera tego samego zespołu... A Louisa wciąż się zastanawiała nad Sebastianem. Byli przecież... przyjaciółmi. Chociaż wciąż go kochała i nie potrafiła wyleczyć się z tej miłości. Trzymała telefon tak, jakby trzymała na dłoni pająka. Bała się spojrzeć na wiadomość. Nalała sobie jeszcze wina i wypiła jednym haustem cały kieliszek. Odblokowała telefon i pierw na tapecie zobaczyła ich wspólne zdjęcie. Minęło tyle lat... a wciąż miała jego, ich zdjęcia. Chociażby to na tapecie.
Wcisnęła na kopertkę i... odczytała sms od prywatnego numeru. Od razu spojrzała na okno i w tym momencie ciarki przeszły jej po plecach. Tym razem okno było zamknięte, ale bardzo często go nie zamyka. Nastroszyła się i nie ruszając się z miejsca, zatrzasnęła okno przy użyciu swojej mocy.
- Pieprzyć to! Głupek sobie jaja robi...
Tak, zwaliła winę na Sebastiana. To na pewno on. Nie raz stroił sobie z niej żarty. Wreszcie wstała po trzecim kieliszku wina i udała się do sypialni. Tam, nie rozbierając się nawet z urań, zdjęła tylko kitel, położyła się na łóżku i niemal od razu zasnęła...

_____

Ubiór do pracy.


Ostatnio zmieniony przez Louisa Salerno dnia Czw Kwi 07, 2016 7:55 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Louisa Salerno


Rasa : Człowiek
Wiek postaci : 25
Stan cywilny : Eee... Kiedyś miała swoją miłość...
Zawód : Chirurg.
Liczba postów : 12
Join date : 05/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t93-louisa-salerno#125 http://firenzepbf.forumpl.net/t98-louisa-salerno#142 http://firenzepbf.forumpl.net/t96-i-wanna-do-bad-things-with-you#140 http://firenzepbf.forumpl.net/t101-we-ll-be-fine-then-your-body-will-be-mine#150

Powrót do góry Go down

Re: DOM LOUISY SALERNO

Pisanie by Sebastian Ward on Czw Kwi 07, 2016 7:48 pm

/ początek /

Sebastian kilka dni szykował się do wyjazdu. Załatwił ostatnie sprawy z bratem na temat przekazania domu dziadkom, ponieważ ani on, ani Chris nie będą z niego przez dłuższy czas korzystać. Każdy z nich wyruszy w swoim kierunku. Pierw to Chris pożegnał się z bratem i poleciał do Francji, by nabyć doświadczenia zawodowego. Sebastian trzy dni później, miał lot do Włoch. Przez ten i wcześniejszy czas, nie kontaktował się z Louisą. Jednak wiadomości jakie mu wysyłała, otrzymywał. Każdego smsa odczytywał, ale nie odpisywał. Tak samo było z mailami. Było to trudne. Sprawdzał sam siebie, czy wytrzyma i da radę o niej w ten sposób zapomnieć. Nawet nie odbierał połączeń. Taki stan trwał z kilka długich dni. Może i nawet dwa tygodnie, jak nie więcej. Nie wytrzymał, stąd decyzja o wylocie do Florencji. Oba Wardy były ze sobą zgodne, aby zacząć swój etap życia.
Spakowany, opuścił dom i pojechał taksówką na lotnisko. Tam przeszedł przez barierki, wylegitymował się i sprawdzono jego bilet, wsiadł do samolotu, czekając na odlot. Kilka godzin lotu, minęło na całe szczęście spokojnie i bezpiecznie.
Na miejsce doleciał pod sam wieczór. Miał przy sobie walizkę na kółkach i dużą torbę podróżną. Zabrał wszystkie swoje niezbędne rzeczy. W końcu planował tutaj pozostać na dłużej, jeżeli Louisa mu na to pozwoli. Złapał jakąś taksówkę i poprosił o dowiezienie go na wskazany adres. Coś tam jeszcze pamiętał z włoskiego, więc dogadał się z kierowcą.
Zajechawszy na miejsce, wysiadł, zapłacił i z bagażami stał przez moment, patrząc się na dom, w którym już mieszkał kilka miesięcy. Poprawił sobie torbę na ramieniu, w drugą rękę biorąc walizkę, podszedł do drzwi i początkowo nacisnął na klamkę. Drzwi były otwarte? Chciał wierzyć, że będą zamknięte. Trochę go to zaniepokoiło, ale wszedł do środka. Wszędzie było ciemno. Walizkę jak i torbę, zostawił w przedpokoju. Rozejrzał się jeszcze, ale nikogo nie zastał, poza śpiącą Louisą w sypialni. Wrócił do przedpokoju, aby porządnie zamknąć drzwi. Wrócił do sypialni, zabierając po drodze znaleziony koc, okrył nim kobietę, siadając tuż obok na łóżku, przyglądając się jej osobie. Tak dawno jej nie widział...
Na sobie miał jeansy, adidasy, czarną koszulę i czarną skórzaną kurtkę.


Ostatnio zmieniony przez Sebastian Ward dnia Czw Kwi 07, 2016 8:16 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Sebastian Ward


Rasa : Człowiek
Wiek postaci : 28
Stan cywilny : Kawaler
Liczba postów : 13
Join date : 05/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t97-sebastian-ward-budowa#141 http://firenzepbf.forumpl.net/t107-sebastian-ward#167 http://firenzepbf.forumpl.net/t106-sebastian-ward#166 http://firenzepbf.forumpl.net/t105-sebastian-ward#165

Powrót do góry Go down

Re: DOM LOUISY SALERNO

Pisanie by Louisa Salerno on Czw Kwi 07, 2016 8:12 pm

Miała twardy, niespokojny sen. Była tak zmęczona po pracy i rozkojarzona, że zapomniała zamknąć drzwi po wejściu do domu. Pierwsze, po co sięgnęła po powrocie do czerwone wino i muzyka, którą uwielbiała, a która koiła ból. Co z tego, że minęły cztery lata? Jak można zapomnieć o swej miłości w tak krótkim czasie? To było niewykonalne. Nie chciała zresztą o nim zapominać. Jednak jej umysł był niespokojny. Mężczyzna nie odzywał się do niej od dłuższego czasu. Nie odbierał telefonów od niej. Nie odpisywał na jej smsy. Nie odpisywał na e-maile. Może w ten sposób chciał dać jej do zrozumienia, że dla niego wreszcie nadszedł moment zapomnienia o tym, co ich łączyło? Może wreszcie znalazł sobie kobietę, która zajęła jej miejsce. Którą tak samo jak ją dotykał i kochał? To był dla niej trudny czas. I tak było dziewczynie ciężko wrócić do rzeczywistości po jego wyjeździe. Spędzili ze sobą tylko rok, ale uczucie wciąż było żywe. Dzięki przyjaźni, jaka ich łączyła przez cały ten czas, mogła normalnie funkcjonować. Była to jedynie namiastka tego wszystkiego, co przeżyli. Kiedyś wysłała mu album z ich zdjęciami z chwil, które razem przeżyli. Podziękował w kilku słowach i miała wrażenie, że jest to… zbywanie. Może źle uczyniła, ale nie żałowała. Chciała, aby chociaż w taki sposób mógł od czasu do czasu sobie o nich przypomnieć. Przez te dwa tygodnie, kiedy się nie odzywał, nie wiedziała, co o tym myśleć. Zaczęła częściej i więcej pić. Ale nie było to jeszcze uzależnienie – nie piła codziennie. Czasami po prostu potrzebowała napić się czegoś o cierpkim smaku, aby słodkawa ciecz pozwoliła jej o nim nie myśleć.
W ogóle nie spodziewała się, że jeszcze kiedykolwiek zobaczy Sebastiana. Nie wiedziała, że tego wieczora przyleci do Włoch, do Florencji. Do niej.
Spała naprawdę twardym snem. Nie słyszała, że ktoś wszedł do domu. Zmieniła tylko pozycję – teraz spała na plecach, choć twarz leżała bokiem do Sebastiana, który przysiadł na łóżku. Mógł dostrzec, że obok niej, na stoliczku przy łóżku, stała otwarta butelka czerwonego wina. Nie była jeszcze opróżniona nawet do połowy. A obok niej, na łóżku, przy dłoni leżał telefon. Czuwała. Gdyby chciał zadzwonić. Albo dać o sobie jakikolwiek znak.
Nie wiedziała jak długo spała, ale nie spało jej się zbyt dobrze. Kiedy przebudzała się ze snu, wyczuła, że ktoś jest w jej sypialni. W dodatku czuła ciężar ciała po drugiej stronie łóżka, a na swoim ciele… koc. Miły, ciepły koc. Może to ojciec przyjechał?
Otworzyła oczy i odwróciła się powoli w stronę tego, kto tutaj przebywał. Znała ten kształt twarz, ale nim cokolwiek powiedziała, sięgnęła dłonią ku lampce nocnej i zapaliła ją. Zamrugała oczami, wpatrując się w przystojną twarz Sebastiana. Nie postarzał się. Wciąż budził w niej to… uczucie w dole brzucha.
– Sebastian! Nie mówiłeś, że przyjedziesz… Jak tutaj wszedłeś? Oddałeś przecież… klucze.
Usiadła, podciągając w zakłopotaniu koc. Jak miała się z nim przywitać? Jak kochanka? Jak przyjaciela? Jak się wita przyjaciół? Przyjaciół, których skrycie się kocha? Nie myśląc nad tym długo, rzuciła się w jego ramiona. Ot, przyjaciele też się przecież przytulają!
– To nie sen, prawda?
Spytała cicho, nieco łamiącym się głosem. Czuła bicie jego serca. Ciepło jego ciała. Jego… zapach. Tak, był tutaj i to nie był bynajmniej sen.
avatar
Louisa Salerno


Rasa : Człowiek
Wiek postaci : 25
Stan cywilny : Eee... Kiedyś miała swoją miłość...
Zawód : Chirurg.
Liczba postów : 12
Join date : 05/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t93-louisa-salerno#125 http://firenzepbf.forumpl.net/t98-louisa-salerno#142 http://firenzepbf.forumpl.net/t96-i-wanna-do-bad-things-with-you#140 http://firenzepbf.forumpl.net/t101-we-ll-be-fine-then-your-body-will-be-mine#150

Powrót do góry Go down

Re: DOM LOUISY SALERNO

Pisanie by Sebastian Ward on Pią Kwi 08, 2016 12:42 am

Nie chciał budzić Louisy, kiedy tak spała. Być może zmęczona po pracy była. Mimo to, siedział obok i przyglądał się jej. Dostrzegł po chwili, że zaczęła się przebudzać. Lekko się uśmiechnął i pozwolił, aby zapaliła światło. Wtedy też lepiej widział jej twarz. Nic się nie zmieniła. Te lata rozłąki nie wpłynęły mocno na nią. W tej chwili także nie spojrzał na stolik nocny, by sprawdzić co piła. Oba była ważniejsza od tej butelki wina. Spodziewał się usłyszeć te słowa.
- Chciałem Ci zrobić niespodziankę... Ale drzwi, miałaś otwarte.
Nie miał klucza. Opuszczając jej dom, klucze zostawił na stole. Na pewno je zauważyła, że w ten sposób jej oddał. Ponieważ pewnie by mu wciskała, wymuszając na nim powrót. Niestety tyle się w jego życiu ostatnio działo, że nie zawsze mógł normalnie myśleć czy z nią rozmawiać. A ostatnie wydarzenia, już w ogóle nim przycisnęły. Zapewne dla niej jego czarne ubranie, byłoby stylem na dzisiejszy dzień, ale prawda była jednak inna. Przecież trzy miesiące temu, ojca pochował. Nie mówił jej dosłownie o wszystkim, żeby nie martwić niepotrzebnie. Miała swoje problemy.
Chwilę później, normalnie rzuciła się na niego, przez co od razu objął ją przytulając mocno do siebie.
- To nie jest sen... Jestem tu na prawdę.
Odpowiedział jej prawdę, niemal do jej ucha kierując te słowa.
W końcu spojrzał na jej twarz, cały czas mając ją w swoich objęciach. I normalnie nie mógł wytrzymać. Pocałował ją w usta. Namiętnie. Najwyżej dostanie w twarz.
avatar
Sebastian Ward


Rasa : Człowiek
Wiek postaci : 28
Stan cywilny : Kawaler
Liczba postów : 13
Join date : 05/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t97-sebastian-ward-budowa#141 http://firenzepbf.forumpl.net/t107-sebastian-ward#167 http://firenzepbf.forumpl.net/t106-sebastian-ward#166 http://firenzepbf.forumpl.net/t105-sebastian-ward#165

Powrót do góry Go down

Re: DOM LOUISY SALERNO

Pisanie by Louisa Salerno on Pią Kwi 08, 2016 10:50 am

Louisa nie zbudziła się z winy Sebastiana. Odkąd się rozstali cierpiała wręcz na bezsenność. Potrafiła zasypiać tylko wtedy, gdy brała jakieś tabletki uspakajające albo zasypiała zmęczona pracą jak dzisiaj. Nie potrafiła spać jednak dłużej jednorazowo niż trzy-cztery godziny, kiedy zasypia samodzielnie. Po tabletkach wspomagających sen potrafiła spać pełne osiem godzin, czasami nawet dziesięć, co zakrawało już o cud w jej przypadku! Wiedziała, że to niezdrowe, że muszą być ku temu jakieś objawy choroby, w końcu była lekarzem, ale… jakoś nie bardzo zależało jej na tym, aby zadbać o to. Spędzała zbyt wiele czasu na dyżurach w pracy, by się na tym skoncentrować.
Może wyglądem i nie wpłynęły na nią, ale jej psychika nieco się zmieniła. Wciąż była oczywiście otwartą i spontaniczną dziewczyną, zarażającą innych swym uśmiechem. Jednak uśmiech ten stał się wymuszony. Zabrakło w jej życiu Sebastiana. Kiedy wyjechał, zabrał ze sobą fragment serca Louisy, a bez niego… nie da się w pełni żyć.
– Zrobiłeś mi wielką niespodziankę! Przyjechałeś odwiedzić starych znajomych?
Puściła w jego stronę perskie oczko, nawiązując tym samym do swojej skromnej osoby! Ogromnie się ucieszyła na jego widok. Miała wrażenie, że ta cząstka, którą zabrała ze sobą do Anglii właśnie do niej powróciła – że odzyskała zdolność do życia pełną piersią. Może dzięki jego wakacjom będzie w stanie w końcu uwolnić się od niego? Przestać go kochać? Przecież prędzej czy później znów powróci do Anglii. Nie chciała nawet wiedzieć, kiedy to nastąpi.
– Byłam tak zmęczona po pracy, że musiałam o nich zapomnieć…
Wyznała ze skruchą, sama zaniepokojona tym faktem. Szczególnie, że chwilę po powrocie do domu dostała tego dziwnego smsa. Musi być bardziej ostrożna i rozważna, inaczej skończy jak matka.
Nie zdążyła mu nic odpowiedzieć, gdy ją pocałował. Cieszyła się obecnością. Sebastian na powrót zawładnął jej ciałem i umysłem, a kiedy ją pocałował, całe ciało rwało się wręcz ku niemu, błagając o więcej! Tak bardzo tęskniła za jego dotykiem, pocałunkami, dłońmi, wargami, włosami… Tak bardzo, że nie pozwalała się nawet dotykać innym mężczyznom. Nie pociągali jej fizycznie…
Odwzajemniła jego pocałunek bezwiednie, tak bardzo go pragnęła. Miał tak miękkie wargi, jak je zapamiętała. Był tutaj. Taki zniewalający. Znów byli razem. Musnęła językiem jego dolną wargę i po chwili chwyciła ją delikatnie w zęby, ssąc.
Po chwili odsunęła się od niego i spojrzała na niego karcąco:
– Sebastianie, tak się nie witają przyjaciele! Cieszę się, że przyleciałeś, będziemy musieli to uczcić. Szczególnie, że przez ostatnie tygodnie się nie odzywałeś do mnie i… zamartwiałam się. Myślałam, że coś Ci się stało albo…
Omal nie przyznała się do swojej zazdrości i nie powiedziała albo masz inną kobietę. Miał przecież ku temu prawo! Rozstali się cztery lata temu. A Sebastian zawsze miał powodzenie wśród kobiet.
- …albo coś innego.
Dokończyła, tchórząc.
avatar
Louisa Salerno


Rasa : Człowiek
Wiek postaci : 25
Stan cywilny : Eee... Kiedyś miała swoją miłość...
Zawód : Chirurg.
Liczba postów : 12
Join date : 05/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t93-louisa-salerno#125 http://firenzepbf.forumpl.net/t98-louisa-salerno#142 http://firenzepbf.forumpl.net/t96-i-wanna-do-bad-things-with-you#140 http://firenzepbf.forumpl.net/t101-we-ll-be-fine-then-your-body-will-be-mine#150

Powrót do góry Go down

Re: DOM LOUISY SALERNO

Pisanie by Sebastian Ward on Pią Kwi 08, 2016 12:04 pm

Dziwny zbieg okoliczności, skoro Louisa z powodu braku obecności Sebastiana, nie mogła spać normalnie po nocach. Ward miał podobnie niewyspane noce, lub doskwierała go czasami bezsenność. Innymi przypadkami było zajmowanie się chorymi rodzicami. Latanie po szpitalach, reagowanie na ich bóle w nocy czy pilnowanie podawania lekarstw. Pomimo tego i tak nie przestawał o niej myśleć. Nie musiał jednak wspomagać się lekami. Gdy udało mu się zasnąć, było w sumie dobrze.
Cieszył się także, że ta niespodzianka się jej spodobała.
- Nie tylko... Jeżeli nie będzie Ci przeszkadzać moja obecność, mogę zostać na dłużej.
Właśnie zakomunikował jej, że nie przybył na kilka dni, ani też na jakąś edukacyjną wymianę studencką. Przyjechał do niej, by z nią właśnie zostać. Z kobietą, którą pokochał.
- Tak myślałem...
Bo widział, jak leżała w łóżku, zapominając o zabezpieczeniu domu. W tej chwili też spojrzał na butelkę z winem, ale nic nie powiedział. Miała ochotę, to się napiła. Za to po objęciu jej i podarowania pocałunku na jej przyjemnych ustach. Spotkał się z odwzajemnieniem z jej strony. Widocznie także się hamowała, ale tym razem, oboje puścili hamulce. Słyszał jej bicie serca, czuł tę bliskość, jej oddech. Bardzo mu jej brakowało. Wtem odsunęła się na trochę, by zaraz zwrócić mu uwagę, jak to przyjaciele się tak nie witają. Było też do przewidzenia, że zwróci mu uwagę o brak kontaktu w ostatnich dniach.
- Przepraszam... Ale przez ostatnie tygodnie, zbyt wiele się działo i nie miałem siły z kimkolwiek rozmawiać. Musiałem kilka spraw przemyśleć.
Nie domyślił się, że mogła go pytać o posiadanie innej kobiety. Nie skojarzył tego, bo nie powiedziała wprost o co jej chodzi. Odpowiedział więc ogólnie, głaszcząc ją po włosach. Wpatrując się w jej twarz, w jej piękne oczy.
- Miałem nadzieję, że.. Będziesz na lotnisku, kiedy musiałem wracać. Ponieważ chciałem Ci coś powiedzieć.
avatar
Sebastian Ward


Rasa : Człowiek
Wiek postaci : 28
Stan cywilny : Kawaler
Liczba postów : 13
Join date : 05/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t97-sebastian-ward-budowa#141 http://firenzepbf.forumpl.net/t107-sebastian-ward#167 http://firenzepbf.forumpl.net/t106-sebastian-ward#166 http://firenzepbf.forumpl.net/t105-sebastian-ward#165

Powrót do góry Go down

Re: DOM LOUISY SALERNO

Pisanie by Louisa Salerno on Sob Kwi 09, 2016 10:53 am

Sebastian niewiele zwierzał się Louisie z choroby rodziców. Wspomniał jedynie, że i ojciec zachorował, nie powiadomił jednak swojej byłej dziewczyny o tym, że zmarł mu drugi rodzic. Zresztą nie było jak, skoro wolał odciąć się od całego świata i przemyśleć sobie wiele spraw, nie powiadomił swej przyjaciółki o czymś tak istotnym. Nie miałaby zresztą do niego o to żadnych pretensji. W końcu kimże dla niego była? Nie łączyło ich już nic więcej ponad przyjaźnią. Nawet o śmierci matce powiedział jej bardzo skrótowo, tak jakby zupełnie nic się nie wydarzył. Jakby matka nie była dla niego najważniejszą osobą w życiu. A przecież znała przywiązanie Sebastiana do rodziny. Inaczej nie rozstaliby się, a on nie powróciłby do Anglii, by się nimi zająć.
– Oczywiście, że nie przeszkadza. Miło Cię znów zobaczyć po kilku latach, Sebastianie. Jeśli chcesz to mogę Ci wypożyczyć mój pokój gościnny. Bez sensu, żebyś przepłacał w hotelach włoskich. A wiesz, jakie tam są ceny.
Puściła doń perskie oczko. To, czy przyjmie jej przyjacielską propozycję było już jego sprawą. Nie chciała mu się narzucać, a jednie zaoferowała pomoc. Choć mogło to ją wyniszczać psychicznie. Wiadomo, przyjechał do Florencji były, którego kochała i od razu postanowił do niej zajrzeć. Może liczył na taką propozycję, żeby nie musiał wydawać niepotrzebnie pieniędzy na hotel? Chciała spytać, co na jego dłuższą nieobecność dziewczyna, ale znów się powstrzymała. Nie chciała robić sobie żadnych nadziei. Naprawdę czasami miała ochotę zapomnieć o tym wszystkim, co przeżyli. Odciąć się od przeszłości. Przestać… kochać.
– Rozumiem. Jeśli będziesz chciał o tym porozmawiać lub o czymkolwiek, to możesz na mnie liczyć.
Uściskała go. Położyła swoje chłodnawe dłonie na jego karku i przysunęła czoło mężczyzny do swojego, spoglądając w jego niebieskie oczy. Dawała mu w ten sposób znać, że może na nią liczyć. Kiedy jej ciało zaczęło niebezpiecznie, znów, reagować na bliskość ukochanego, puściła go wreszcie, maskując swoje pożądanie uśmiechem.
– Nie mogłam. Domyślałam się jedynie, że chciałeś mnie ujrzeć, ale… nie mogłam. Teraz tego żałuję, że nie zdobyłam się na tę odwagę, by po raz ostatni spojrzeć Ci wówczas w oczy.
Nie wiedziała, co chciał jej powiedzieć. Może teraz się na to zdecyduje? Może po czterech latach, jakie osobno spędzili, coś jeszcze między nimi zaiskrzy? Przecież przed chwilą pocałował ją z taką pasją. Wiedziała, że nie mogła robić sobie zbyt wielkich nadziei.
avatar
Louisa Salerno


Rasa : Człowiek
Wiek postaci : 25
Stan cywilny : Eee... Kiedyś miała swoją miłość...
Zawód : Chirurg.
Liczba postów : 12
Join date : 05/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t93-louisa-salerno#125 http://firenzepbf.forumpl.net/t98-louisa-salerno#142 http://firenzepbf.forumpl.net/t96-i-wanna-do-bad-things-with-you#140 http://firenzepbf.forumpl.net/t101-we-ll-be-fine-then-your-body-will-be-mine#150

Powrót do góry Go down

Re: DOM LOUISY SALERNO

Pisanie by Sebastian Ward on Pon Kwi 11, 2016 9:31 pm

Sebastian wtedy nie miał za bardzo ochoty na szersze rozmowy o chorobach swoich rodziców, jak i o śmierci swojej matki. O tym, że i ojciec mu zmarł, nie powiedział jej jeszcze. Było tego wtedy za dużo dla niego. Sobą też musiał się zajmować, by wszystkiego pilnować, kiedy brat był poza zasięgiem. Doświadczenie życiowe, wręcz nie przewidywalne. Ale musiał sobie z tym radzić.
Chciałby Louisie wszystko powiedzieć, ale przez telefon, czy maile, to nie to samo. Poza tym nie wiedział, czy kiedykolwiek ją jeszcze zobaczy.
- Dzięki.
Powiedział z uśmiechem. Dlatego też pierw przyjechał tutaj. Gdyby go nie chciała, to dopiero obrałby kierunek jakiegoś motelu. Pomieszkał tam trochę, aż znalazłby jakieś mieszkanie, albo wróciły do Anglii. Bo czy byłby dla niego sens zostawać dłużej, gdyby okazało się, że Louisa ma kogoś a jego nie chce? Na razie w to wątpił, po tym jak ucieszyło ją jego przybycie.
Również wpatrywał się w jej oczy, kiedy ona przybliżyła ich czoła do siebie i wpatrywała w jego tęczówki. Zaoferowała mu także możliwość porozmawiania. Jak przyjaciele.
- Wolałbym jutro. Dobrze?
Teraz nie chciałby poruszać jakiegokolwiek tematu. Potrzebował trochę odpocząć po podróży. Ogarnąć się, przespać...
Jednakże nie teraz. Chciał jej coś powiedzieć i lepiej jak zrobi to teraz. Przynajmniej jeszcze jest na walizkach, więc w każdej chwili może stąd wyjść. Wytłumaczyła mu, dlaczego nie była wstanie pojawić się na lotnisku tamtego dnia. Ujął jej dłoń, zamykając w swoją i głaszcząc jej wierzch. Wziął głęboki wdech i przeniósł wzrok z ich złączonych dłoni, na jej twarz.
- Louisa... Te cztery lata, jakie ze sobą spędziliśmy... Były wspaniałe. Fantastyczne. Jesteś wspaniałą kobietą, której sobie wyobrazić nie można. Zawładnęłaś moim sercem, że nie byłem i nadal nie jestem wstanie przestać o Tobie myśleć. Zakochałem się z Tobie. To dlatego moje zachowanie z pocałunkiem, nie przystoi jako przyjacielowi... Kocham Cię.
Wydobył się na szczerość, oczekując od niej tego samego. Mówił jak i patrzył poważnie na nią, nie wiedząc w sumie czego teraz oczekiwać. Niby mu ten pocałunek odwzajemniła, ale mógł nie wiedzieć jak to rozumieć. Albo tylko się domyślać. Trzymał jej dłoń i czekał na jej słowa. Reakcję. Cokolwiek.
avatar
Sebastian Ward


Rasa : Człowiek
Wiek postaci : 28
Stan cywilny : Kawaler
Liczba postów : 13
Join date : 05/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t97-sebastian-ward-budowa#141 http://firenzepbf.forumpl.net/t107-sebastian-ward#167 http://firenzepbf.forumpl.net/t106-sebastian-ward#166 http://firenzepbf.forumpl.net/t105-sebastian-ward#165

Powrót do góry Go down

Re: DOM LOUISY SALERNO

Pisanie by Louisa Salerno on Pią Kwi 15, 2016 3:08 pm

Dziewczyna doskonale rozumiała jego brak chęci na rozmowę o śmierci rodziców. Sama przechodziła podobny etap, tyle że to ojciec ją unikał jak ognia po śmierci żony. To były najgorsze lata jej dzieciństwa. Ojca praktycznie w ogóle nie było w domu, ponieważ ciągle decydował się na misje. Właściwie wówczas poświęcił życie pracy, zapominając o córce, która stanowiła jego jedyną rodzinę. Te czasy jednak już minęły i znów mogła cieszyć się silną więzią z ojcem.
– Oczywiście! Przecież do niczego Cię nie zmuszam, Sebastianie. Sam zdecydujesz kiedy będziesz chciał ze mną porozmawiać, o ile oczywiście będziesz chciał.
Nie zamierzała go przecież do niczego zmuszać. Sam powinien zdecydować, czy chciał się tym wszystkim podzielić ze swoją… przyjaciółką.
Choć Louisa wydawała się taka zabawna, uśmiechnięta i zadowolona, to nie do końca czuła się w taki sposób. Gdzieś tam odczuwała smutek. Super, że przyjechał, odwiedził ją, ale przez to będzie cierpiała ponownie, bo przecież znów wyjedzie.
Spojrzała na ich dłonie, kiedy mężczyzna zamknął jej dłoń w swoich. Czuła jego ciepło i zapach. Tak bardzo za tym tęskniła… tak bardzo go pragnęła, że myślała teraz tylko o tym, że mogliby spać razem. W jej łóżku. Przytuleni. Jak kiedyś…
Nie przerywała mu, bo właściwie nie wiedziała do czego zmierzał. A kiedy skończył swoją przemową i wypowiedział słowa, na które czekała cztery lata temu, wcięło ją. Patrzyła na niego i mrugała oczami, jakby nie bardzo docierało do niej, to właśnie przed chwilą usłyszała.
Spuściła oczy, ponownie spoglądając na ich dłonie. Oczywiście nie wyrywała dłoni.
– Wiesz, Sebastianie, czekałam na te słowa wtedy… gdy byliśmy razem, zanim wyjechałeś. Sama jednak ich nie powiedziałam, bo się bałam. Wiedziałam, że pewnego dnia po prostu wyjedziesz, a mnie zostawiłbyś ze złamanym sercem. Czekałam na to wyznanie. Jednak teraz… to wszystko tak szybko się dzieje. Po czterech latach rozłąki nagle się pojawiasz w moim mieszkaniu i mówisz, że mnie kochasz. Boję się, Sebastianie, że znów wyjedziesz.
Przy ostatnim zdaniu spojrzała już w jego piękne, błękitne oczy. Miała wrażenie, jakby tonęła w ocenie… Pochłaniał ją żywioł jego oczu.
avatar
Louisa Salerno


Rasa : Człowiek
Wiek postaci : 25
Stan cywilny : Eee... Kiedyś miała swoją miłość...
Zawód : Chirurg.
Liczba postów : 12
Join date : 05/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t93-louisa-salerno#125 http://firenzepbf.forumpl.net/t98-louisa-salerno#142 http://firenzepbf.forumpl.net/t96-i-wanna-do-bad-things-with-you#140 http://firenzepbf.forumpl.net/t101-we-ll-be-fine-then-your-body-will-be-mine#150

Powrót do góry Go down

Re: DOM LOUISY SALERNO

Pisanie by Sebastian Ward on Pią Kwi 15, 2016 8:02 pm

Był wdzięczny, że go rozumiała. Że w tej chwili nie wymagała od niego wyjaśnień, ani nie naciskała. O to przecież chodzi w tym związku. Żeby sobie ufać i być wyrozumiałym. Powiedział, że porozmawiają o tym dnia następnego. Może i nawet powie jej przy śniadaniu. Słowa zatem dotrzyma. Ma ona prawo wiedzieć, dlaczego przez ostatni czas milczał i zjawia się dopiero teraz i to tak niespodziewanie.
- Dziękuję.
Posłał jej lekki uśmiech i pocałował w policzek, jako kolejne podziękowanie. Lepszej takiej przyjaciółki chyba nie miał. Albo Louisa była osobą niezastąpioną. Tak czuł to w sobie.
Przyszła zatem kolej na wyznanie prawdy uczuciowej. Wziął się za odwagę by jej powiedzieć w końcu, co do niej czuje. Powinna domyślić się, dlaczego to zrobił. Dlaczego też dopiero teraz. Choć sama później powiedziała, że bała jego wyjazdu. Nie chciała być pozostawiona ze złamanym sercem. Seba widocznie brał to pod uwagę i nie powiedział jej co do niej czuje. Choć ten jeszcze jeden raz, chciałby ją zobaczyć wtedy na lotnisku. Ale nie zjawiła się.
Trzymał jej dłoń i patrzył w oczy, słuchając tego co mówiła. Rozumiał doskonale jej odczucia tamtego dnia. Jego też podobne targały i chyba dobrze się stało, że się ten ostatni raz nie widzieli.
- Byłem świadom tego, że wyjadę. Dlatego też nie chciałem Cię ranić, bo nie byłem pewny czy kiedykolwiek znów Cię zobaczę. Zjawiając się tutaj, dzisiaj i wyznając Ci miłość... Oznacza jedno. Nie wyjadę. Chyba, że Ty mnie wyrzucisz ze swojego życia.
Przyznał jej właśnie, że nie zamierza wyjeżdżać i pozostanie z nią tak długo, jak będzie trzeba. Jak będzie trwać ich miłość. To dla niej zostawił Londyn i były rodzinny dom, przenosząc się do Florencji.
avatar
Sebastian Ward


Rasa : Człowiek
Wiek postaci : 28
Stan cywilny : Kawaler
Liczba postów : 13
Join date : 05/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t97-sebastian-ward-budowa#141 http://firenzepbf.forumpl.net/t107-sebastian-ward#167 http://firenzepbf.forumpl.net/t106-sebastian-ward#166 http://firenzepbf.forumpl.net/t105-sebastian-ward#165

Powrót do góry Go down

Re: DOM LOUISY SALERNO

Pisanie by Louisa Salerno on Sob Kwi 16, 2016 10:03 am

Życie wiele nauczyło dziewczynę. Tylko w połowie mogła zrozumieć jego stratę, ponieważ Louisa straciła jedynie matkę. Może i miała zaledwie pięć lat, przez co nie bardzo pamiętała swoją rodzicielkę, jednak potrafiła zrozumieć jego ból. W końcu kiedy przechodziła okres dojrzewania czy swoją pierwszą i jakże poważną miłość – matki nie było obok niej. Może to i błahe, ale przez wszystko w życiu przedzierała się samotnie, jak przez puszczę. Ojciec… cóż, co prawda po jakimś czasie zaczął uczestniczyć w jej życiu, ale czy potrafił jej wytłumaczyć i pocieszyć nastroje, bóle i niedogodności pierwszej menstruacji? Kto poinstruował ją, jak należy się umalować, by nie wyglądać starzej albo nie wyglądać jak idiotka? Dla dorastającej dziewczyny były to bardzo ważne sprawy. Louisa jednak dawała sobie radę sama, nie zwierzając się ojcu z niczego (możliwe, że do dziś nie zdaje sobie sprawy, że jego córka ma już okres!).
– To chciałeś mi wtedy, na lotnisku, powiedzieć?
Zapytała, spoglądając w jego oczy. Wspominał przecież, że chciał jej wtedy coś powiedzieć, dlatego też liczył, że się zjawi, że zobaczą się ten ostatni raz…
– Też była świadoma Twego wyjazdu, ale gdzieś podskórnie pragnęłam, żebyś mi to wyznał mimo wszystko. W końcu byłeś moim pierwszym mężczyzną pod każdym względem, więc liczyłam, że też będziesz pierwszym, który wyzna mi to uczucie.
Musiał przyznać, że byli wyjątkowo spokojni, rozmawiając o tak poważnych sprawach jak uczucia. Sama też siebie podziwiała, że się jeszcze nie rozkleiła.
– Nie chcę Cię wyrzucać ze swojego życia. Ale też nie chcę się spieszyć. Minęły cztery lata, a ja pielęgnowałam w sobie moje uczucie do Ciebie. Choć wielokrotnie chciałam przestać Cię kochać, aby nie czuć tego bólu rozłąki.
Przyznała się cicho.
– Zostań ze mną tej nocy.
Poprosiła cicho. Oczywiście nie zamierzała go zaciągać do łóżka. Chciała po prostu zasnąć w jego ramionach i spróbować przekonać się, że to naprawdę nie sen, że kiedy jutro rano się przebudzi, Sebastian będzie tuż obok niej. Nigdy też sam nie nalegał na bliższy kontakt fizyczny. To Louisa sama podjęła decyzję, a Sebastian nie należał do tych facetów, co nalegają, by osiągnąć swój cel.
Louisa wstała, by zdjąć z siebie ubranie, w którym była w szpitalu. Nie będzie przecież spała w tych ubraniach; nie dość, że się nie wyśpi, to jeszcze wygniecie sobie strój służbowy. Nie była skrępowana, zdejmując z siebie bluzkę i spódnicę. Miała jeszcze pod spodem bieliznę. Dopiero wówczas wślizgnęła się pod kołdrę, mając nadzieję, że Sebastian spędzi z nią tę noc. Naprawdę za nim tęskniła.
avatar
Louisa Salerno


Rasa : Człowiek
Wiek postaci : 25
Stan cywilny : Eee... Kiedyś miała swoją miłość...
Zawód : Chirurg.
Liczba postów : 12
Join date : 05/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t93-louisa-salerno#125 http://firenzepbf.forumpl.net/t98-louisa-salerno#142 http://firenzepbf.forumpl.net/t96-i-wanna-do-bad-things-with-you#140 http://firenzepbf.forumpl.net/t101-we-ll-be-fine-then-your-body-will-be-mine#150

Powrót do góry Go down

Re: DOM LOUISY SALERNO

Pisanie by Sebastian Ward on Sob Kwi 16, 2016 1:09 pm

Porównując ich problemy z rodzicami, Louisa miała trudniej, nie mając wsparcia ze strony jednego rodzica i pomocy. Seba z kolei zmagał się z chorobami rodziców i niemal wszystko było na jego głowie, kiedy brat był za granicą. Miasta czy nawet kraju. Z matką Seba przeżył długie lata, więc i jej odejście zapadło mu w pamięci. Mimo to, dobrze ją wspominał. Podobnie jak ojca.
- Tak... Ale może dobrze, że pojawiłaś się. Choć chciałbym, żebyś to wiedziała.
Wiedzieli oboje, że cierpieliby z tego powodu, ale przynajmniej byliby świadomi tego, że w ogóle coś do siebie czuli. I kto wie, czy po tylu latach, ona nie zdecydowałaby się do niego przylecieć? Może i to głębokie uczucie, szybko by ich złączyło ponownie? Nie czekaliby na siebie cztery lata.
Słuchając jej kolejnych zdań, odgarnął kosmyki włosów z jej twarzy, cały czas lekko się uśmiechając.
- Zostanę.
Ucałował ją w czoło i pozwolił jej zaraz wstać z łózka, by się przebrać. Sam zaraz z tego skorzystał, by zdjąć kurtkę i część swojej odzieży, jak i obuwie. Skoro chciała by przy niej był, to zostanie. Położył się obok, z drugiej strony łóżka i pozwolił, by się do niego przytuliła. Wszedł pod kołdrę w samych bokserkach, co by mu później za ciepło nie było. Ale i ona mogła się do niego przytulić. Mieli okazję wrócić do lat, kiedy byli ze sobą razem.
avatar
Sebastian Ward


Rasa : Człowiek
Wiek postaci : 28
Stan cywilny : Kawaler
Liczba postów : 13
Join date : 05/04/2016

http://firenzepbf.forumpl.net/t97-sebastian-ward-budowa#141 http://firenzepbf.forumpl.net/t107-sebastian-ward#167 http://firenzepbf.forumpl.net/t106-sebastian-ward#166 http://firenzepbf.forumpl.net/t105-sebastian-ward#165

Powrót do góry Go down

Re: DOM LOUISY SALERNO

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach